Duże psy probują schować się, chętnie pod wannę, gdyby była taka opcja
To łazienka u babci, Bari przerazliwie boi się grzmotów, czasami jak napierdzielają na poligonie też się kuli, najgorzej kiedy coś nieoczekiwanie strzeli wtedy wyrywa do przodu i nie ma takiej mocy, żeby go utrzymać przy sobie. U mnie natomiast już po burzy złapałam kawałek tęczy.Wędrówka wczorajsza nieoczekiwanie udana, wahałam się , bo trasa znana, bo naście km. tylko, ale A wróciła ze Szwecji, i dostałam od niej głownie zdjęcia z promu, jakby to pobyt na promie był najciekawszym punktem wycieczki, K wróciła z objazdówki po Bułgarii, też chciałam o wrażeniach posłuchać, a tam na łakach czerwień aż po oczach biła
Utajniona plantacja ? Obiecuję sobie wrócić, po makówki, na kłopoty ze snem, piłam już napary z szyszek chmielu, może mak skuteczniejszy się okaże. Porobiłyśmy sobie sesje w makach, nawet przez moment zastanawiałam się czy nie dać tu zdjęcia, ale lęk przed nękaczem ciągle siedzi we mnie. W zasadzie to nie był stalker, tylko mężczyzna mściwy i zawzięty. Na działce ręce opadają, mam wrażenie, że nic mi nie wychodzi. Kiedy odchwaściłam w ub.roku miałam satysfakcję i było widać efekty, teraz nawet połowa peoni nie kwitnie, mróz czy to moje działania ?
Rózowe już przekwitają, białe może doczekają przylotu córki, jej przyjaciólka będzie miała wielkie weselicho.Parę kolejnych jaskrów zaczęło kwitnąćW każdym razie czasami myślę, że niektórzy sąsiedzi działkowi mają rację, trawka wygolona, dookoła tuje i już, hamak, ksiązka, sęk w tym ,że tuj nie cierpię..i ostatnio pięknie wypieliłam wokół dorodnego chwasta :)
Rybka kiedyś na swoim blogu pisała o fochu, ktoś w komentarzu dodał, że najczęsciej fochają się kobiety. A ja znałam jegomościa, którego fochy biły rekordy. Nawet go lubiłam, bo biła z niego jakaś uczciwość i prawdomówność, działało to na mnie jak magnes po moim kłamliwym, oszukańczym byłym. Ale im dłużej się znaliśmy tym te jego nieme obrazy na mnie były coraz bardziej widoczne. Nie odebrałam od razu telefonu, dwa dni milczenia, powiedziałam coś nie tak, tydzień milczenia. Mieliśmy iść na bal, taki wypasiony bardzo, tzn.on tak zadysponował, kupił bilety, a ja nie mogłam, z przyczyn o których długo by pisać. Przez pół roku sie nie odzywał, z początku dzwoniłam, tłumaczyłam, przepraszałam, w końcu wzruszyłam ramionami i odpuściłam. Po pół roku niespodziewany mail , co tam słychać, dawno się nie widzieliśmy i tam takie. Tylko ja przez te miesiące uświadomiłam sobie, że nie chcę takiej relacji absolutnie. Pozdrowiłam go i przesłałam mu zdjęcie z jakimś kolegą, dając do zrozumienia, że zajęta jestem. Znowu się obraził :)




























