niedziela, 12 lipca 2026

Psuj

Jestem na whatsappowej grupie rowerowej. I tam panowie, w większości, mało pochlebnie wyrażają się o użytkownikach rowerów, którzy nie robią, nie umieją przy swoim sprzęcie zrobić nic, epitety okreslające owych uczestników padają rozmaite. Najpierw nie brałam tego do siebie, bo są tacy którzy np, po powrocie czyszczą opony roweru szczoteczką, jedna z babek kąpie swój rower w wannie, a ja coż, dwa razy w roku rower do serwisu, a kiedy jeszcze miałam przywiezioną z holandii taką sporawą butlę aerozolu, którą kiedy kupowałam, tłumacząc zaledwie  dwa pierwsze holenderskie słowa ; czyści i konserwuje,psikałam od czasu do czasu na łańcuch i już. Tak się kulałam o dziwo bezawaryjnie. Jednak kropla drązy skałę. Uznałam w końcu ,ze czas się poprawić. Zakupiłam  rózne szczotki i preparaty i któregoś deszczowego poranka wybrałam się z owym sprzętem w pobliżu śmietnikowej wiaty, gdyby nagle lunęło mocniej. W teorii wiedziałam, oczyścić z grubszego brudu, popsikać preparatem czyszczącym, osuszyć, wcisnąc kroplę smaru w każde ogniwo, pokręcić, wytrzeć , bułka z masłem, czyż nie ? Mojej pracy przyglądali się , i czasami komentowali gospodarze w liczbie trzech z okolicznych bloków. Zrobiłam; drugiego dnia jadę rowerem, a tam coś hałasuje, trzeszczy, bardzo niekomfortowe uczucie .. Mam w pobliżu takiego guru rowerowego, ale wiem, chłopak zarobiony zawodowo, domowo z kłopotami zdrowotnymi, głupio prosić o pomoc. Zaprzyjazniony serwis odpada, straciłam zaufanie, kiedy ostatnio wydali mi rower bez zrobionych hamulców, i wiem  każdy może coś przeoczyć, ale też za każdym razem po pracy tego serwisu, ktoś znający się na rzeczy musiał coś poprawiać. Dzwonię do guru i pytam w nadziei ,ze telefonicznie da się ogarnąc temat. Nie dało.W trawie pod blokiem mój rower został oczyszczony ponownie i nawet umyty do błysku, tylko jakaś srubka zgubiła się w trawie i pół godziny spędziłam klęcząc i macając podłoże, nie znalazłam, na drugi dzień znowu podjęchałam licząc ,ze może coś zabłysnie i znowu macanko, dziwne to wyglądało, ale cóż :) 


Potem w związku z pogodą niesprzyjającą wychodzeniu wzięłam się za psucie czegoż tu...a  spodni. Mam cała szafę kiecek i spódnic, mój dawny ubiór pracowy, na rowerze jednak  niewygodnie jezdzi się w kieckach, aczkolwiek można, tyle ,ze kiecka nie może być zbyt długa, ani za krótka, ani zbyt dopasowana, ani zbyt obfita, ani za lekka...więc jednak spodnie. Nie lubię krótkich spodenek, ani zwykłych , ani rowerowych, najlepiej mi pasują  do kolan, za kolano. Takich mam całe 2 sztuki dwie, wyobrazcie sobie przechodzenie lata w dwóch parach spodni, coś okropnego. Wymysliłam ,że potnę  długie, w których raczej nie chodzę. Na pierwszy ogień poszły takie typowo outdorowe, które zle leżały i bodaj raz je miałam na sobie. Obcięłam, obrębiłam, namęczyłam się, pokłułam paluchy bo materiał specyficzny, cięzko było wbić igłę, przymierzam, patrzę na siebie w lustro i myślę, ale ty głupia jestes, zle leżały długie, to krótkie leża tak samo zle albo i gorzej, zdecydowanie nosić ich nie bedę. Przyszła kolej na czarne szerokie, które na pupie i owszem, ale długość miały nieszczególną ni to 3/4 ni to nie wiadomo co, , wymyslłam że sciągnę je na dole, ala takie szarawary, gdzieś podobne widziałam, narobiłam zakładek, przymierzam, nie ta długość, za mało przycięłam, ale co gorsza są to spodnie wymagające prasowania, każdą zakładkę trzeba by porządnie przeprasować przed kazdym załozeniem,  spędzać godzinę na prasowaniu ? W życiu ! Odłożyłam na poprzednie. Jeansy, te w sumie ok, ale za gruby materiał i już wiem ,ze raczej nie będę ich zakładać. Mam jeszcze dwóch kandydatów do przycięcia... :) Wiem prościej byłoby kupić, nawet oglądałam, lecz takie które mi się podobają około 200, za tę sumę wolałabym kupić jednak np. podkaszarkę, sa miejsca na działce, gdzie kosiarką nie wjadę, lecę więc nożyczkami, co zajmuje masę czasu i kaleczy dłonie.  Odnośnie działki: pierwszy pomidorek oko cieszy. Dzisiejszego ranka pojechałam nad jezioro, taka dalsza wycieczka, rower sprawdzić, czy wszystko ok, w razie czego stamtąd blisko do pociągu . Woda zimna jak cholera, normalnie jakbym do zamrażarki wchodziła, za to ludzia żadnego :) Popływałam i zmarzłam, jednak w obliczu minionych temperatur wolę  marznąć.



1 komentarz:

  1. Świetna sprawa na działkę- mała nasadka kosi trawę między kwiatami, a ta długa nasadka równa tuje, albo miękkie gałązki- ja obcinam bluszcz wzdłuż krawężnika. Ładuje się normalnie w gniazdku.
    https://www.mediaexpert.pl/dom-i-ogrod/narzedzia-ogrodnicze/nozyce-do-trawy/nozyce-do-trawy-bosch-isio-0600833108-120mm-3-6v-akumulatorowe?gad_source=1&gad_campaignid=21107991042&gclid=CjwKCAjw9szSBhBNEiwAC57Sq2t7bwL9zSB2SkNEw2QMS76hWXgZ-mfjRUJd4zn7sacbaHPhpu5ijhoCu5gQAvD_BwE

    OdpowiedzUsuń

Psuj

Jestem na whatsappowej grupie rowerowej. I tam panowie, w większości, mało pochlebnie wyrażają się o użytkownikach rowerów, którzy nie robią...