Wystarczy wsiąśc w niedzielę, w godzinach przedpołudniowych w autobus wiozący ludzi na największy cmentarz w mieście. Srednia wieku jak nic, okolice 80, nawet mama, prezentowała się w tym towarzystwie całkiem, całkiem. Zabralam ją na cmentarz niejako przemocą, bo już od paru miesięcy marudziła, że chciałaby pojechać, ale zawsze a to pogoda, a to kolano,a to tysiąc innych rzeczy stało jej na przeszkodzie. Przy płycie zrobiłam taki mini ogródek, gdzie czerwony krzaczek rośnie, marnie bo marnie ale ciągle dycha, bratki powsadzałam i potem powinny kwitnąć rudbekie. Ale, ale króliki wrąbały mi wszystkie młode listki, na cmentarzu, w dziurach, pod starymi grobami mieszka cały gang królików, zżerających co się da. Sasiadka opiekująca się grobem obok, obficie posypuje solą okolice. Takoż mogę stawać na głowie a efekty są bardzo niezadowalające. Miejscowka w której dowiaduję się tego i owego w kwestii poruszania się po sieci, proponuje dużo róznych rzeczy. Jest galeria i biblioteka, ostatnio były dni wiedzy i nauki, przeznaczone głownie dla dzieciaków, ale i dla starszych też było trochę zajęć. Dzwoni koleżanka, a raczej znajoma, bo spotykamy się tylko na cyber zajęciach, czy idę ? Gdzie idę ? Pytam się nie bardzo wiedząc o co chodzi. Na ten quiz informatyczny, dla 50 plus. Aaa, nie zastanawiałam się nad tym, ale raczej nie. Bo wiesz ja bym poszła, ale tak sama to nie mam odwagi, może mogłabyś pojść ze mną. Żeby tak bezpardonowo nie odprawiać jej z kwitkiem , mówię: zastanowię się i oddzwonię. Potem jednak stwierdzam że trzeba wspierać kogoś kto usiłuje przełamać własne bariery i chce spróbować nowych rzeczy, dzwonię do niej:ok, przekonałaś mnie, dotrzymam Ci towarzystwa. Zeby tam pójść trzeba było się zarejestrować przez internet wypełnić ankietę, finalnie otrzymywało się bilet wstępu. Po paru godzinach znajoma dzwoni, że nie udaje się jej zarejestrować i w takim razie ona dziękuje i nie idzie. Zostaję sama z biletem na niechciane wydarzenie, wycofałabym się, ale dostałam już mail w którym dziękowano mi za zapisanie . Poszłam więc, zła na siebie,że głupia jestem,a chwilę potem pierwszy raz w życiu miałam gogle na twarzy, super się ogląda się w ten sposób świat, wyszłam zachwycona.
Tulipany,jeżeli ktoś myśli,że go ominie oglądanie kwiatków, to się myli. Częśc już przekwita, zwlaszcza żółte i czerwone ;białe, które w ubiegłym roku ładnie komponowały się z majowym świętem, w tym roku w ogóle się nie pojawiły. Ciekawe jak przetrwają pełne, których mam najwięcej, bo dziecko takie własnie przywozi mi w prezencie, część jeszcze w pąkach.
Przy "problemie trzech cial" chyba polegnę, 3 tom ma prawie 900 stron i chociaż fabuła jest ciekawa i prowadzona zupełnie inaczej od reszty literatury fantastycznej to ilość wtracen, matematycznych, fizycznych, astronomicznych, całe strony poświęcone sa kwantom, materii, twierdzeniom, budowie statków kosmicznych po prostu wymiękam :)





