poniedziałek, 2 listopada 2026

Liściopad

Nudna będę i monotematyczna, ale kolory jesieni zachwycają mnie wciąż i wciąż, żółcienie, czerwienie przyciągają i cieszą oczy, tworząc nastrój i  spokojną aurę dookoła. Wczorajsza wędrówka zaczęła się na dworcu PKS, z autobusu wysiedliśmy w jakiejś malutkiej wiosce i stamtąd głównie lasami do miasta. Piękny spacer i dywan z liści szeleszczący pod stopami. Była fajna grupa, żadnych marud i zrzęd, razem z A szłyśmy daleko przed grupą, obie mamy problem z utrzymaniem spacerowego kroku, czasami głośny gwizd zawracał nas z drogi, bo  szłyśmy prosto a grupa skręcała w bok, i za chwilę i tak doganiałyśmy ekipę i znowu bezwiednie grupa była hen za nami. A podrzuciła mi do plecaka czytnik, za każdym razem opowiadała mi o jakichś ksiązkach, niedostępnych w bibliotece więc uznała ,ze rozwiąze ten problem. Jak wiadomo z polecajkami mam problem i dziwny gust, wybacz Basiu, jedną z pozycji poleconego przez Ciebie autora przeczytałam, dało się czytać i owszem ale nic więcej, na czytniku dostałam serię kryminałów S. Gortycha, ano zobaczymy, dziwne trochę uczucie, czytać z takiego ustrojstwa i pukać w ekran, żeby przeskoczyć na następną kartkę. W piątek wyciągnęłam mamę na cmentarz trochę na siłę, mama i psychicznie i fizycznie czuje się nie najlepiej. Pewnie jedno wynika z drugiego, w każdym razie doskwierają jej różnego rodzaju bóle, których nie uśmierzają żadne prochy. Pojechałyśmy autobusem zapchanym ludzmi z których każdy trzymał torby pełne zniczy i kwiatów, ktoś mi stawał na nogę, ktoś wbijał coś w żebro. Z powrotem wzięłyśmy taksówkę, mama stwiedziła, że w tym tłumie nawet siedząc żle się czuje. 8 km, 40 zł, wydało mi się dosyć drogo, ale w sumie nie znam się, nie jeżdżę taksówkami. Zeby odbić sobie wydatek :) korzystając z bezpłatnego dnia w mzk pojechałam na działkę zabrać podkaszarkę, (na rowerze ciężko ją wiezć taki kawał),kupiłam w Obi korzystając z jakiejś promocji, sąsiad pomagający skręcić sprzęt, powiedział, co za gówno :), pomyślałam wówczas, kiedyś kupię sobie lepszy sprzęt co w obecnej sytuacji, nie wiadomo co z działkami będzie, jest już nieaktualne. Jednak że coś się stało z drzwiami do domku, nie chcą się dobrze zamykać, uznałam, że najnowszy nabytek zadekuję w piwnicy. Na działce jesieni nie widać. Ciągle kwitną aksamitki, jednoroczne dalie, kosmosy, normalne stokrotki, i te wielkokwiatowe,  stara róża, chryzantemy, jeden krzaczek obsypany żółtymi kwiatami dosłownie po oczach daje, facelia, którą posadziłam jako poplon jest cała niebieska, nawet kalina ma parę białych kulek. Doprawdy nie wiem czy jeszcze nie czeka mnie koszenie trawy, od ostatniego razu zdecydowanie urosła. Jednak praca w takiej mokrej ziemi i w takich temperaturach nie pociąga mnie wcale. Chwilę posiedziałam w domu i pomyślałam o jojczącej mamie, że na grobie dziadka, którego nie znałam i nic nie wiem o nim,
nie będzie paliło się żadne światełko, jakkolwiek siostra była parę dni przed, ogarnęła grób, postawiła kwiaty, no ale nie będzie palącego się znicza i co ludzie powiedzą...Wsiadłam tedy do rozklekotanego autobusu, nasze miejskie pojazdy to jednak inna kultura i po godzinie byłam na owym cmentarzu, rozglądając się bacznie. Dziadkowe kości mają nowych sąsiadów powleczonych marmurami, a przy dziadku drzewo rośnie obficie roniąc liscie i te marmury pretensje do nas mają, nie dziwię się wcale. Zapaliłam znicza i po powrocie miałam już dosyć cmentarnych okoliczności. Lubię cmentarny spokój i ciszę a to szaleństwo w ostatnich dniach jest wprost nie do zniesienia.





20 komentarzy:

  1. "Nie szukaj mnie" by cię porwała mur beton... żartuję...
    Ale właściwie moim ulubieńcem jest Krzysztof Varga, Jego styl sobie upodobałam, i choć mocno mnie czasem wkurzy, to nie umiem Go nie uwielbiać. Razem z Nim płaczę, i razem z Nim się śmieję. Najlepsza Jego rzecz to "Sonnenberg"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam, czy czytałam, zapiszę, czasami gdy wchodzę do biblioteki bez określonych planów i nic mi nie pasuje na półkach, wtedy dobrze jest mieć jakąś podpowiedź tak jak w tej chwili od Ciebie.

      Usuń
    2. Obstawiam 8 do 10, że Varga Ci nie podejdzie, ale chciałabym się oczywiście mylić 🤔
      Cudna też jest wg mnie "Halina" Witolda Ławrynowicza, ale od ok. 85 strony. Te wszystkie klasyki jak "Igła" Folleta, trillery med. Cooka itp to chyba znasz.

      Usuń
  2. I jeszcze Mistrz Myśliwski... Że lubię biografie i tego typu już ci chyba pisałam... Rzadki gust mam ja 🫠
    Nawet nie mam siły wypowiedzieć się o tym Święcie. A aleja cudna...🍁🍂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miewam fazy na czytanie, jestem w fantastyce gardzę:) kryminałami, jestem w kryminałach, biografie a fe :) itd..

      Usuń
    2. Prawie wszystko co teraz wychodzi jest tak przekombinowane, że się odechciewa:(

      Usuń
  3. ja osobiście za Gortychem nie przepadam, utknęłam w papierze na schronisku którymś...czytnikiem się posługuje od lat, jest bardzo wygodny, dużo książek można zapakować. w podróż wprost wymarzony. a i w domu nie ma już gdzie książek zmieścić. można czytać w ciemności, bo ma podświetlany ekran, w łóżku nie przeszkadzać współspaczom.
    Czy te kwiatki na końcu to facelia? ładne, śmieszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proces zaprzyjaźniania się z czytnikiem krótka piłka, proste i wygodne ustrojstwo, spróbuję podsunąć mamie, dla której część papierowych książek jest niedostępna z powodu zbyt małej czcionki. Gortycha jeszcze nie zaczęłam, jakieś romansidło było na początku i usiłuję przez nie przebrnąć. Wypożyczyłam natomiast Yaloma (Inny Glos), którego bibliotekarka szukała przez 15 min, nie było go w dziale psychologii ani psychiatrii, finalnie odnalazł się w położnictwie, co mnie i ją zbiło z tropu😄
      Powojnik tangucki, najbardziej żywotny chyba że wszystkich powojników, wiosną go golę do ziemi, całe lato kwitnie żółtymi kwiatuszkami, jesienią i ciepłą zimą wygląda jak na zdjęciu.

      Usuń
  4. Szybka jesteś w chodzeniu, ja też, ale nie wiem czy jeszcze na dłuższą metę, bo ostatnio tylko jeżdżę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeździsz na dwóch czy też czterech kółkach?
      Jedna z przyszłych wędrówek ma mieć ok 30 km i się zastanawiam czy nie padnę :)

      Usuń
    2. Na dwóch tylko rowerowych🫠
      Chyba już i dłuższe trasy pokonywałaś nogami, nie wiem czy mi się dobrze zdaje...

      Usuń
    3. Trzydzieści parę było, ale już dawno nie robiłam tyłu kilometrów, więc nie jestem pewna...Koleżanka nawet na drugą stronę ulicy rowerem bo pieszo to za długo :)

      Usuń
  5. O, żonkil? W listopadzie?! To jakaś anomalia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja znajomość roślin jest rozbrajająca :)

      Usuń
    2. Ale serię Karkonoską Gortycha z czystym sumieniem (którego nie mam, jak twierdzi Dzieciątko) polecam.

      Usuń
  6. Cisza i spokój... Też chcę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam z dzieciństwa sentyment do tych "pustych" dalii. Ciocia miała ich całą aleję w różnych kolorach, cudo.

    OdpowiedzUsuń
  8. To są dalie siane z nasionek i właśnie mam zagwozdkę, dzisiaj je chciałam wyrzucić, grzadkę przekopać a tam w ziemi bulwy były I stropiona zostawiłam je z powrotem, niby skąd te bulwy, ub.roczne przemarzły i chyba żadnych nie kupowałam, ale jeżeli zostawię je w gruncie pewnie na zmarnowanie pójdą

    OdpowiedzUsuń

Liściopad

Nudna będę i monotematyczna, ale kolory jesieni zachwycają mnie wciąż i wciąż, żółcienie, czerwienie przyciągają i cieszą oczy, tworząc nast...