sobota, 23 grudnia 2023

Egoistka

 Pierwszy raz w życiu będę spędzać wilię sama. Powinnam wg. wszystkich psychologicznych  rozważań mieć doła ,być przygnębiona  itd. W zamian czuję ulgę ,nieomal spokój, pojawia się też w chwilami dezorientacja i zaniepokojenie ,bo coż zamiast biegać z wywieszonym jezorem ,usiłować się rozdwoić ,siędzę teraz przy komputerze ,a pózniej zamierzam iść na dluuugi spacer.

Ostatnio na wigilię zapraszałam córkę z dziećmi. Jeednakże ta ostatnia kolacja ,kilka dni po wypadku była koszmarna , wpół przytomna z bółu niewiele pamiętam. W tym roku małżęństwo starszej córki przeżywa poważny kryzys .Nie chcę i nie umiem mierzyć się z ich emocjami ,egoizm, zaprosilam ich na świąteczny obiad.

Do mamy ,z którą mieszka moja młodsza siostra też nie pójdę ,nie zniosłabym nieszczerych życzeń opłatkowych. Przez tych kilkanaście tygodni kiedy leżąłam połamana ,zdana zupełnie na pomoc innych ,siostra nawet nie zadzwoniła,nie zapytała. Zważywszy że do tej pory ,kiedy o cokolwiek mnie prosiła   zostawiałam swoje sprawy żeby pomóc jej w kłopotach takie zachowanie to nawet nie obojętność ,ale rodzaj okrucieństwa. Z reguły staram się pierwsza wyciągać rękę po różnego rodzaju nieporozumieniach,ale ta zaszłość siedzi we mnie i nijak nie umiem jej wyrugować.

Mam  dobre winko ,dobre jedzonko ,młodsza córa wydaje się zadowolona z życia, król Kevin czuje się lepiej .

       Wesołych Świąt

sobota, 30 lipca 2022

Ciemniej

Rano się robi ,no tak połowa lata za nami.

Wstaję skoro świt ,pracuję w salonie samochodowym, sprzątam .Ujma dla byłej szefowej ? Może ciut ,ciut. Ale zalety są niezaprzeczalne. Robię swoje i nic mnie nie obchodzi ,

Nawet fizycznie ta praca nie jest wyczerpująca ,może w tej chwili trochę sapię . Zakładowa sprzątaczka ,wybyła do sanatorium ,a ja staram się ogarnąć swoje i jej obowiązki.

Atrakcje jednak miewam, nowo kreowany salon ,remont jeszcze się nie skończył i nie ma osoby która umiałaby to wszystko zorganizować ,zeby chodziło jak w zegarku.

W tygodniu uruchomiono i pozamykano wieczorem wszystkie bramy. O w pół piątej rano stałam bezradnie pod jedną z bram i patrzyłam zastanawiając się co robić .Czekać 2 godziny na przyjście pracowników ,czy przejście górą. Co wybrałam ,kto zgadnie ? Rozejrzawszy się po okolicy znalazłam plastikowe coś ,które pomogło mi się wspiąc na bramę ,kieckę zadarłam  do góry,trochę się zachwiałam i bęc stoję po drugiej stronie.

W tym samym tygodniu ,któregoś dnia swiatła nie było ,przy świetle z komórki ,zamiatałam ,mopowałam i buzowałam najczystszą złością.

Po niedzieli ma się pokazać mój przełożony ,ostrzegę go ,ze jeszcze jedna taka przygoda to ja ładnie mu podziękuję za współpracę. 

Cora zakończyła swoją pracę na statku .Miało być tak pięknie, egzotycznie.  A była praca od świtu do wieczora ,przez miesiąc ani dnia wolnego , obiecano ,ze dostanie ten dzien w trzecim miesiącu.

Wróciła ,wyjechała na parę dni do koleżanki do Portugalii, a wczoraj wyleciała do pracy, do Amsterdamu ,zobaczymy jak jej tam będzie.

Kupiłam działkę. Kupiłam? Na pewno wydałam kasę . Jutro  pojadę tam pierwszy raz.

To nie jest działka o jakiej marzyłam,ale przy swoich funduszach musiałam przyhamować apetyt. Popracuję ,może po pewnym czasie uda mi się ją upięknić.

Kota zabieram ze sobą. Niech zobaczy kawałek świata. Byłam w Obi kupiłam kawałek siatki ,żeby ogrodzić kocura ,nie wiem ,czy tam w płocie dziur nie ma ,i szpadel kupiłam, przewiduję dużo go używać.

piątek, 17 czerwca 2022

Plany

 Plany sobie ,a życie sobie. 

Mama się połamała, i kto się nią opiekuje? Ano swieżo mianowana emerytka.

Moje relacje z siostrą ,która wraz z mężem mieszka z mamą nie są najlepsze. Nie pamiętam,kiedy w ostatnich latach w czymkolwiek mi pomogła ,ba kiedy leżałam chorując na covida i zadzwoniłam prosząc o kupienie chociażby chleba ,odpowiedziała ,ze nie ma czasu. Nawet się nie zdziwiłam,ale kiedy ona ma do mnie interes to przecież nie mogę odmówić.

Jeszcze przed wypadkiem stosunki między nami były dosyć napięte.Nie chciałam zgodzić się na zrzeczenie się praw do mieszkania ,po śmierci taty. Wpadła w panikę że czyham na to mieszkanie ,narobiła takiego szumu,zaszantażowała emocjonalnie mamę ,że wyjścia nie widziałam. Nienawiść i wrogość towarzyszyłaby mi do samej śmierci.

Mama miała ten wypadek ,potem operację i na drugi dzień jeszcze nieprzytomna od wszystkich środków przeciwbolowych  podpisywała darowiznę ,a ja wraz z nią sprowadzonemu do domu notariuszowi. Ech

Przez ten czas ,który spędziłam opiekując się mamą ,już wiem że do opieki nad osobą starszą ,czy niepełnosprawną nie nadaję się. A to zajęcie też rozważałam,jak daję słowo wolę sprzątać kible.

Opiekę nad mamą trudno uznać za bardzo wyczerpującą,jednakże dochodzi między nami do spięć. 

Mama prowadziła siostrze dom,zakupy pranie ,gotowanie ,sprzątanie i teraz usiłuje te rzeczy scedować na mnie.

Wściekam się ,bo zgodziłam się na opiekę nad nią i wychodzenie z psem,ale reszta?

Na początku jeszcze z zaskoczenia na mamy prośbę umyłam okno w kuchni ,było na prawdę bardzo bardzo brudne ,a ja nie należę do pedantek. Ale teraz polecenia zrobienia większych zakupów ,ugotowania czegoś poza posiłkiem dla mamy ,zbywam i mówię nie. Mama się obraża ,ale mam to w nosie.

Pracowałam prowadząc własną firmę po 10 godzin dziennie, wychowywałam córkę ,sprzątałąm ,gotowałam i  wszystko inne -sama. Teraz mężowie trochę inaczej podchodzą do obowiązków ,ale kiedy ja byłam mężątką ,to mój ślubny siedział przed telewizorem i dłubał w nosie. Mało tego miał pretensje ,że długo czeka ,że kotlet przysmażony ,że zupa nie taka. W każdym razie ogarniałam wszystko sama ,a teraz dwoje ludzi w wieku  50 lat nie jest w stanie wyprać swoich ciuchów czy napełnić lodówki.

Żeby się trochę oderwać od tego bajzlu jutro wybieram się z petetekiem na wycieczkę pieszą.

Może będą fajni ludzie ,a jak nie to po przejściu 20 km nie będę miała siły na cokolwiek się wkurzać.

niedziela, 15 maja 2022

 Bez

 

 Piątek zgodnie z podjętym wcześniej zamiarem spędziłam na rowerze.

Zrezygnowałam jednak z planów pociągowych. Raz bo kiedy jadę sama miewam problem z wprowadzeniem swoich dwóch kółek do pociągu. Mała stacja ,tory niskie ,schodki nieomal w pionie. Raz i drugi udało mi się zaklinować w drzwiach , bo rower ciężki , bo szybko,szybko ,pociąg zatrzymuje się i zaraz rusza. Po drugie odległość.

Miałam jechać świeżo reanimowanym połączeniem  do Sierpca. Byłam tam raz jako dzieciak, zapamiętałam skansen.Ale najszybszą trasą,powrót to ok.80 km. Nie jest to jakaś masakryczna odległość ,ale narazie z kondycją  u mnie nie najlepiej .W tym roku kilka przejażdżek dopiero.I ta najkrótsza, to główna prowadząca do Warszawy,czyli nawet gdyby było pobocze, jazda w towarzystwie wielkich  ciężarówek ,hałasie i smrodzie.

Przyjemność? Zadna .Zostają boczne drogi ,lasy ,piachy i kamienie ,zawracanie ,objeżdżanie i z 80 skończyłoby się  może na 120 .Przerabiałam to już nieraz ,lubię przygody,ale na razie  kondycja nie ta.

Pojechałam natomiast scieżką rowerową w stronę Unisławia. Lubię tę trasę ,prowadzi wzdłuż starego nasypu kolejowego. Jedzie się wąwozem ,potem wzdłuż pół i łąk. Było przepięknie . Właśnie kwitnie rzepak .Intensywny zapach ,intensywna żółć, dla kontrastu soczysta zieleń zbóż. W rowach kwitly jasnoróżowymi kwieciem różne drzewka . Ciemnoniebieski łubin i pierwsze nieśmiałe maki. Nad tym wszystkim unosiły się trele ptaków.

Nie jestem wielkim obieżyświatem ,niemniej byłam tu i tam. Nie zamieniłabym tych pól pachnących na nic innego. 

Wracając już z powrotem na przedmiesciach ,przejeżdżając przez nieużytki dopadł mnie zapach bzu. Cofnęłam się ,wspięłam na piaszczystą gorkę. Zerwałam parę niebieskich badyli. Było to kłopotliwe ,miałam do przejechania jeszcze całe miasto. 

Z sakwy bukiet wypadał ,nie miałam nic do przywiązania ,więc jechałam kierując jedną ręką drugą trzymając kwiaty i zatrzymując się na światłach  wykonywałam różne akrobatyczne czynności.   

Postawiony do wazonu bez pachniał tak mocno ,że wieczorem musiałam wynieść go na balkon ,do tej pory w całym mieszkaniu pachnie bzem.

 

czwartek, 12 maja 2022

Czwartek

 Tkwię w zawieszeniu.

Oglądałam działki ,raz i drugi byłam już blisko decyzji o zakupie. Postanowiłam  jednak, zaczekam, przyznam  nie wiem na co dokładnie .Ceny są  masakryczne to raz. Strata wszystkich oszczędności wydaje się mało rozsądną alternatywą . Chciałabym ,żeby ten kawałek ogródka miał fajną lokalizację ,nie zależy mi na murowanej altanie, jednak działka zupełnie ciekawie obsadzona ,i w odpowiedniej cenie nie miała nic, ani kawałka dachu , ani wody ,ani prądu. Myślę sobie ,a gdyby zachciało mi się siku ,jechać 10 km do domu ? Po drodze z 10 sygnalizacji świetlnych .Inna działka w sensownej granicy cenowej ,z rozwaloną altaną i iglakami pośrodku,zamiast bawić się ziemią ,miałabym karczować i remontować ? Nie tego przecież chcę. 

Z pracą ; nieciekawie. Opieka nad dziećmi ,albo sprzątanie. Jeżeli stanę przed musem wyboru z tych opcji wybiorę sprzątanie. Za dziećmi nie przepadam ,wychowanie mojej dwójki było dla mnie trudną i wyboistą drogą.  Pierwsze dziecko ,mąż alkoholik ,uciekłam tak jak stałam ,chwytając 3 miesięczne niemowle ,kiedy gonił mnie z siekierą po podwórku. Ojciec mnie przyjął ,pod warunkiem ,ze nie będę w czasie jego obecności wychodzić z  pokoju. No cóż .Nikt nigdy chyba tyle czasu na placach zabaw i parkach nie spędzał co ja. Nie było jednak tak zle ,pracowałam głownie na nockach , Po pracy odprowadzałam dziecko do żłobka ,przedszkola,gotowałam posiłek  ,trochę spałam ,potem szłyśmy do  parku ,kina,koleżanki. Spokojne ,nawet nudnawe życie poświęcone wychowaniu córki ,swojego życia nie miałam.

Druga córa  ; chorowała ,chorowała i płakała przez kilka lat .Od lekarza do lekarza ,od jednego specjalisty do drugiego ,po drodze szpitale. Z tego powodu właśnie założyłam swoją działalność ,żeby mieć swoje pieniądze choć na waciki .

Jutro planuję rower ,czas oderwać się od komputera.

 

poniedziałek, 9 maja 2022

 Zapachniało...

Od początku maja oddaję się nic nierobieniu .Trochę poczucia winy przewija się przez samopoczucie ,bo jak to tak ,żadnej cięzkiej pracy,leżakowanie z ksiązką, podlewanie kwiatków i inne drobne domowe obowiązki.

Ale przez ostatnie półtora roku pracowałam nadzwyczaj ciężko. Nawet praca w Holandii ,a bywało, pracowałam tam czasami 10-12 godzin i dojeżdżałam rowerem ok. 20 km w jedną i 20 w drugą stronę, nie umywała się do wysiłku fizycznego jaki  towarzyszył mi w ostatniej pracy.

Nieomal całe życie prowadziłam sklep ,parę lat temu " zaczęłam" podupadać. Wpadłam w długi ,pandemia...Pracą w Holandii spłaciłam zadłużenie .Potem poszłam do pierwszej firmy która odpowiedziała na moje podanie. Baba przed 60 ,ileż ofert mogłam dostać ?

Praca na 3 zmiany ,nienawidziłam nocek ,bo w dzień nie umiem spać. Obsługiwanie ,wielkich ciągle psujących się maszyn ,cały czas biegiem, dzwiganie, kilkaset kg lekko ,operowanie wielkimi gorącymi nożycami,(dzień bez poparzenia to dzień stracony),Oprócz poparzeń miałam pocięte palce ,bo nozyki i siniaki w najdziwniejszych miejscach. Czasami z koleżankami urządzałysmy sobie pokazówki ,która jest bardziej doświadczona przez pracę. O wysokich temperaturach panujących przez cały rok nie wspomnę.

Należy mi się odpoczynek ,należy.

Oczywiście przeglądam ogłoszenia dam pracę  ale  zdecydowanie więcej entuzjazmu wkładam w czytanie anonsów sprzedam działkę .Dzisiaj nawet jedną oglądałam.

 

niedziela, 1 maja 2022

Starość ?

Nie pisałam bo : jak się działo to dużo ,nie było czasu: jak się nie działo to  to nie było o czym.

Po pierwsze zmarł mój ojciec.Minęło już trochę czasu ,parę miesięcy ,ale do tej pory jeszcze mam trudność  z oswojeniem tego faktu.

W dzieciństwie byłam bita nieomalże codziennie ,grubym pasem.Przez wiele lat jak mniemam to było przyczyną że sikałam do łóżka i przez wiele lat się jąkałam.Pewnie po części ukształtował mnie ten sposób wychowania jako człowieka ,którym  byłam i ciągle jakos jestem. Niepewna ,nieśmiała ,lękliwa ,wycofana .Jednak daleka jestem żeby wszystko składać na karb dzieciństwa. Na pewnym poziomie istnieje przecież wola i rozum człowieczy.

Kiedy zostałam sama ,po odejściu męża ,w sprawach technicznych ,w których ciemna jestem ,wiem ,wiem są babki dla których wymiana koła,hydraulika ,elektryka  (koleżanka mi wyjaśniała ,włącza yutuba i tak długo ogląda aż ogarnie) to nieomalże bułka z masłem.Własnie ojciec był pierwszą osobą do której zwracałam się z prośbą o pomoc. Nigdy mnie nie zawiódł.

Pózniej kiedy chorował budził wspólczucie i trochę podziw. Cierpiał, bardzo się męczył, ale robił wszystko co było ludzkiej mocy ,żeby sobie radzic. Nie narzekał ,dopiero po koniec przyznał ,ze jest zle. 

Pogrzeb był w lutym.

30 kwietnia to mój ostatni dzień pracy. Teoretycznie niestety jak mniemam. Od dzisiaj jestem oficjalnie na emeryturze. Kiepska będzie ,działalność gospodarcza nie jest wysoko punktowana w ZUSie. Nieważne ,ze nigdy nie byłam na chorobowym ,na urlopie zresztą też. 

Kiepska emerytura ,będę musiała znalezć jakąś fuchę ,zeby dorobić.

Jak na razie nie widzę nic dla siebie. Z paniką poczekam trochę ,kiedyś bym nie czekała ,zamartwiałabym się śmiertelnie ,jednak starość ?

Scenka

Wychodzę rano z psem jak zazwyczaj. Psisko niechętnie wychodzi na poranne spacery, czasami kiedy zdradza ku temu ochotę idziemy do parku, la...