Wychodzę rano z psem jak zazwyczaj. Psisko niechętnie wychodzi na poranne spacery, czasami kiedy zdradza ku temu ochotę idziemy do parku, lasku, ale zazwyczaj kończy się na dwóch siknięciach, obwąchaniu okolicznych drzewek i śmietników, a potem na legnięciu się w trawie. Rzadko kiedy mu się przeciwstawiam, ostatnio jak go przymusiłam do dłuższego spaceru, w ramach protestu położył się na środku osiedlowej uliczki i stawił mi bierny opór :) Na przeciwko wejścia do bloku gdzie mieszka mama, jest niewielki plac zabaw i skwerek z dwiema ławeczkami, to miejsce omijam bo na tym skwerku jest taka piaszczysta łacha nie wiadomo skąd i psisko uwielbia się tam zagrzebywać i czasami nie ma sposobu żeby go stamtąd wyciągnąc. Jak daję słowo, kiedyś zrozpaczona, bo miałam coś umówionego, zadzwoniłam do mamy z prośbą o pomoc, i mama ruszyła w sukurs ze swoim trzymadełkiem przy ktorym chodzi, Bari go nie lubi, parę razy mama mu najechała na ogon, przypadkowo, rzecz jasna i tym chodzikiem we dwie w końcu zmusiłyśmy psa do powstania i powrotu do domu. Za skwerkiem jest boisko, za boiskiem znowu skwerek, taki potęzniejszy w sensie, dużo drzew rośnie, krzewy, żywopłot, potem stoi wiezowiec, od którego uliczką oddzielona jest szkoła, liceum, stojące dosyć wysoko w rankingu lokalnych szkół. Bari po wstępnych czynnościach fizjologicznych i zapachowych walnął się pod krzakiem, a ja wyciągnęłam zza pazuchy czasopismo, tak mama ciągle kupuje parę papierowych gazet. Jednym okiem na psa, drugim czytając, widzę jednocześnie na drugim końcu tegoż wieżowca, przy którym stoję grupę młodzieży sadowiacą się na ławce. Z tej grupy oddala się chłopak i chowa pod balkonem. Najpierw pomyślałam, załatwia się, ale przeczytałam jeden długi artykuł, kończę drugi a ten ciągle pod balkonem. W pewnym momencie zza rogu wychodzi pani z małym białym pieskiem, idzie powolutku wzdłuż balkonów, dochodzą do tego chłopaka i dotychczas spokojnie spacerujące maleńswto nagle zaczyna szczekać , jazgotać, dostaje białej gorączki, pani ma problem z utrzymaniem psiaka na smyczy. Cokolwiek młody robił pod tym balkonem pies mu przeszkodził, wraca na ławkę do towarzystwa. Pani podchodzi do mnie ze łzami w oczach i powtarza co usłyszała od chłopca. 1 Wyp...ku... bo ci psa zaj...(!!!) i kilka innych równie kolorowych wyrażeń. Uznałam, że podejdę bliżej, wprawdzie nie mam ze sobą telefonu, ale myślę że warto przyjrzeć się tej grupce, żeby ewentualnie na przyszłość wiedzieć, przecież bywam tu często, no i mojego psa trudniej by było zaj... Na mój widok, albo po prostu czas na zajęcia, grupa pośpiesznie się ulatnia. Przeraża mnie młodzież, nie twierdzę że wszyscy są tacy, wiadomo nie są, ale...ostatnio dziewczę ostentacyjnie paliło w autobusie, kierowca musiał zatrzymać pojazd.
Bezsenność mnie wykończy, noc z soboty na niedzielę, spałam może godzinę, może połtorej. A przecież sobota była aktywna, ale nie męcząca. Do południa wycieczka rowerowa z grupą, po południu koszenie trawnika na działce. Wieczorem oglądałam "voicy" Lubię ten program, to nie tylko muzyka, ale przede wszystkim historie o ludziach, ich wyborach, dramatach , marzeniach i odwadze. Potem kiedy już są powybierani i podgotowywuje się ich pod publikę nie jest tak ciekawie. Nie mogłam zasnąc, więc na Netfixie "kłamstwo idealne", obejrzałam cały serial, polecam, potem o lasce z drużyny kajakowej na deser. W niedxielę zamiast na rower ,czy grzyby snułam się niczym zjawa nie będąc zdolna do jakiegokolwiek działania. Czasami patrzę na opakowanie tabletek nasennych i myslę, gdybym polknęła wszystkie, może wreszcie bym się wyspała.
Kwiatki z balkonu, sadzone w kwietniu, w maju, ciągle przyzwoicie wyglądają. i może sąsiadka ma rację, że tak nudnawo u mnie, te pelargonie ciągle, scewole, czubatki. Tyle że u niej w tej chwili praktycznie pusto w korytkach, a kwiatów wiosną miała masę. Petunie, surfinie szybko tracą urok a inne które kupuje nie nadają się na naszą południową wystawę. Miesiąc temu kupiła męczennicę, za stówkę nieomal, po dwóch tygodniach mówi, że sprzedali jej chorą. Próbowałam tłumaczyć kiedyś , że jezeli nie zna kwiatka, niech sprawdzi w internecie, teraz już nic nie mówię :



Nie jest chyba najlepiej z młodzieżą, ale bardziej martwi mnie zachowanie dzieci i ich odnoszenie się do siebie, co obserwowałam na co dzień. Dziewczynki często zachowywały się gorzej niż chłopcy. Już te z najmłodszych klas lubiły intrygi.
OdpowiedzUsuńZ tym snem masz udrękę. Kuzynka bez skrupułów od lat bierze piguły, bo inaczej by w ogóle nie spała. Chyba lorafen czy jakoś tak. A sprawdzałaś tarczycę?