wczorajszy post, mam nowy laptop, no prawie nowy, który kafelki ma tak gładkie, że wydają się być jedną powierzchnia i czasami nacisnę to albo owo niechcący, ale przecież żadnego delete nie wciskałam. Pomyślałam, że może przez noc tekst się namysli i wróci, ha naiwna kobieto. Więc krótko będzie, bo jak wiadomo piszę ,żeby od czasu do czasu ruszyć mało używaną szarą komórką a nie z upodobania jakiegoś. Wczorajsze przedpołudnie na działce, skoro sobota była wędrówkowa, namachałam się, pod koniec tygodnia podstawiają duży pojemnik na bio, a ja któregoś dnia rozprawiłam się z grubaśnym konarem, jeszcze jeden mi został, ale to już w przyszłym roku, i chciałam, musiałam go za pomocą piły doprowadzić do wielu mniejszych kawałków, to samo z gałęziami, liście pozagrabiać. Długo tam nie siedziałam, ale uchachałam się niemożebnie, a wracając chciałam chyłkiem przemknąć przez park, tego co we włosach miałam, nie dawało się bez grzebienia pozbyć, biegi miejskie były, pozamykanych mnóstwo dróg, tak że musiałam główną drogą pedałować wsród ludzi licznie podążających do kościoła z tymi trocinami na sobie uch.. Głównym tematem ostatniego tygodnia były wyjazdy, poczułam się wykluczona bo grupka osób się zebrała w celu zaplanowania wycieczek rowerowych takich wielodniowych, nie zostałam ani zaproszona ani nawet poinformowana o tym. Z poziomu osoby rozsądnej rozumiem, przecież nie wyjeżdżam, ba nie integruję się specjalnie, ostatnio jedna z rowerzystek zapraszała wszystkich na kawę i ciasto, do mnie trzy razy podchodziła, a nie, ja nie mogę, czasu nie mam, ale z poziomu emocji jakoś poczułam się pominięta. Wyjazdy rowerowe, wyjazdy z utw, zrobił się raban, z utw jedną z wycieczek będzie rejs ekskluzywnym wycieczkowcem, na którego miejsca rozeszły się jeszcze przed oficjalnymi zapisami, a w dzień zapisów zostały do dyspozycji 2 kabiny. Zyję w innym świecie, kłócić się o takie wyjazdy ? 1300 euro plus parę tysięcy, można samemu wyjechać w dowolnym kierunku, a nie stać w kolejce i się denerwować. Moja kumpela jedzie na wszystkie wyjazdy uniwersyteckie, wszystkie rowerowe, potem z pttka. Trochę zazdroszczę, trochę podziwiam, nawet gdybym miała tyle kasy chyba nie miałabym tyle siły :)
Pierwszy raz wzięłam się za robienie czegoś z zielonych pomidorów, planowana jest sałatka, zobaczymy co wyjdzie. Nigdy nie robiłam, nigdy nie jadłam.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz