poniedziałek, 16 grudnia 2024

Gdyby

ktoś miał taki niecny zamiar, wyniósłby naszego wielkiego psa wraz z całą zawartością mieszkania. Bari nie reaguje zupełnie na listonosza, kuriera, rehabilitanta, a ostatnio kiedy mama nie zamknęła drzwi, władował się fałszywy, niewątpliwie kominiarz, wszedł sobie do kuchni ,gdzie urzędowała mama a psisko nie drgnęło  nawet, tylko mama się wystraszyła bardzo. Natomiast kiedy ja przychodzę, pies wariuje, wiadomo spacerek. Nie wychodzę z nim od razu, czekam aż rodzicielka będzie gotowa, ale to trwa, bo tabletka jeszcze, a to herbatka, a to cukierek, a klucze się zapodziały, a laska ? Nie ma laski. Pies zaczyna szczekać, a głos ma potężny, mama usiłuje uciszyć go smakołykami. Mamo nie dawaj mu nic, nagradzasz go w ten sposób, mama skruszona, więcej nie będę (na drugi dzień to samo). Pies szczeka cały czas, ja wyobrażam sobie, że gdzieś tam małe dziecko śpi, albo ktoś po nocce, lub chory, probuję zamknąć mu paszczę, on się nakręca jeszcze bardziej. A kiedy w końcu wychodzimy, pies się wali pod blokiem i już, nawet nie pójdzie siknąć, tylko na nas łypie.  Mam ochotę krzyczeć.

W sobotę wycieczka..była. Nie padało tym razem, w nocy był przymrozek, więc żadnych kałuż, ew. zamrożone i polami znowu maszerowaliśmy i znowu wiało. Tak wiało, że żadnych nieomal postojów nie robiliśmy, tylko zaplanowane obiekty i na przystanek powrotny. Okazało się,że do najbliższego odjazdu ponad półtorej godziny stania. Nie cierpię czekać, a przystanek przy drodze krajowej, gdzie ciężarówa za ciężarówą i hałas i smród. Patrzę na A, tworzymy z nią tzw. grupę ucieczkową. Np. tydzień temu, powrót był planowany na 16, ale gdy zaliczyliśmy dwa średniowieczne kościólki i szliśmy już w stronę najbliższego miasteczka, skąd miał być odjazd aplikacja pokazała nam, że jeżeli przyspieszymy kroku i nieco zmodyfikujemy trasę zdążymy na pociąg o 14. Przewodnik na to ,ze nie bo jeszcze postój i nie każdy się śpieszy do domu, więc się odmeldowałyśmy, poszłyśmy same i zdążyłyśmy rzecz jasna na wspomniany wcześniej pociąg. Wracając do przystanku na wygwizdowie, A. mówi, że nie wie, że może kogoś zwerbuje do podwózki, że niebezpiecznie.  Fakt droga nie tylko, ze ruchliwa bardzo, ale bez pobocza. Czekać jednak ? Ruszam, za mną babka, której imienia nawet nie znam, i jeden z facetów. 7km. bez pobocza, szosa oddzielona od głebokiego rowu barierami, parę razy myślałam że stracę równowagę, kiedy podmuch jadących ciężarówek powodował gwałtowne zawirowanie powietrza. Szliśmy tak szybko jakby goniło nas stado psów, rozpaczliwie machając rękoma zatrzymaliśmy ruszający wlaśnie z przystanku autobus mzk. Dochodziłam do domu, a  zostawiona grupa prawdopodobnie stała tam jeszcze w oczekiwaniu na przyjazd autobusu..


 Taka choineczka stoi w naszej bibliotece. Ten rodzaj "twórczości" jest mi bliski. W swoim sklepie miałam duże okna, a że moje możliwości artystyczne są raczej mierne, robiłam na wystawę rzeczy proste, szary papier, sznurek , kijki, liczył się pomysł i efekt, a że krzywo... Dumna byłam, kiedy przechodnie, czasami całe klasy stały i podziwiały moje dzieła. W bibliotece najpierw podchodzę do nowości, lubię dotykać takie dziewicze kartki. Wypatrzyłam rok 1984, czytałam wieki temu i Sapkowskiego jakiś nieznany mi tytuł. Na Sapkowskim zawiodłam się srodze, bo kiedy sięgnęłam po książkę w domu okazało się że to żadna fantastyka tylko

tylko historia i to taka której żadną miarą nie da się połknąć w jeden dzień mimo ,ze szczupłe dzieło.

Rok 1984 również mnie zaskoczył , na każdej stronie na marginesie było jakby podsumowanie czego dotyczy treść, duże ułatwienie dla uczniów ?                                                                                                


Zapomniałam jaka ta ksiązka jest przygnębiająca w treści, aczkolwiek czyta się ją dobrze, nawet bardzo dobrze. A propos młodzieży, w Polityce na okładce"Czemó tak ?" jedno z młodzieżowych słów roku. Jestem za zmianami w języku, ale mam nadzieję, że niektóre z tego typu słów szybko zapomniane zostaną.


2 komentarze:

  1. no choinka CUDO, ach czemu ja na nia nie wpadłam ale zrobię, zrobię w domu i zatargam po świętach w nowym roku, bo to jest TO. ja robiłam plaster miodu z kartek książkowych, i układałam książki w choinkę ale takiej, to nie robiłam jeszcze. Bardzo by mnie twoje dzieła wystawowe zachwycały.
    Druga sprawa to Sapkowski, ja jestem fanką czytałam wszystko na czas świąt mam nowego Wiedźmina. ale tego króla Artura to nie !? w ogóle o nim nie wiedziałam...dziwne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szary papier jest świetny, duży i tani i można się nad nim znęcać w dowolny sposób.
    Nie przebrnęłam jak dotąd przez "Artura" nagromadzenie nazwisk, dat, faktów i mitów na pierwszych stronach okazały się dla mnie trudnostrawne, aczkolwiek wrócę bo temat sam w sobie jest ciekawy.

    OdpowiedzUsuń

"Gdybyś innym ptakiem był"

Moje stare kości czują wczorajszy wypad rowerowy. Ok. 70 km. i aż tak, żeby mnie wszystko bolało, żarty doprawdy jakieś. Na wycieczce piesze...