miałam stary komputer, który kiedy gorąco było, zaczynał brzęczeć i buczeć, a po pewnej chwili totalnie strajkował, obawiam się, że moje zwoje mózgowe, są podczas upału w podobnym stanie, toteż za dużo ostatnio nie myślę. Wyczytałam gdzieś, o stanie: 'depresyjna hedonia" czyli "niezdolność do robienia czegokolwiek poza poszukiwaniem przyjemności". U mnie przejawia się w tym, że oglądam koreańskie produkcje, polskich ostatnich komedii na Netfixie nie jestem w stanie do oglądać do końca, niech mi ich fani wybaczą, nawet gang zielonej..., która to pierwsza część miała swoje zabawne momenty, męczę po połowie odcinka, próbując oglądać głównie z sympatii do bohaterek. Więc jeżeli ktoś ma ochotę na beztroską godzinę zapomnienia polecam np. Panna dzień i noc. W serialu ewenementem, jak na koreańskie standardy, jest to, że główną rolę nie kreuje porcelanowa, śliczna laleczka, tylko nieatrakcyjny babsztyl w wieku mocno średnim. Komedia trochę głupia i zakręcona z wątkiem kryminalnym. Z książek skończywszy na razie fantastykę, ileż można, śniły mi się już po nocach otchłańce, alga-ka-i i rózne takie. P. Bretta czytałam,może 6 albo i więcej całkiem grubych tomów, przerzuciłam się na panią O.Rudnicką, nie wszystkie pozycje ma równie zabawne, ale kilka jest wartych uwagi. Gdzieś w głębi żal też czuję do świata(?) , że inni jeżdzą w fajne miejsca, a mi pozostaje tylko oglądać obrazki. Wiem, wiem jakbym się bardzo mocno uparła, mogłabym skoczyć tu czy tam, ale kiedy pomyślę o rzeczach do ogarnięcia przed, moje chęci jakoś tracą impet. Zacząwszy od głupiego kota(to nie kot jest głupi,tylko problem), dwa razy był pod cudzą opieką, raz przychodziła koleżanka karmić, nie jadł nic, w chwili kiedy wróciłam kontener w rękę i z kotem do veta pod kroplówkę. Następnym razem zostawiłam go u rodziców, uciekł, przez parę wieczorów, po powrocie z pracy, łaziłam po wszystkich krzakach wołając Kevin! Kevinek ! Cóż chciałaby księżniczka, aby rozłożono przed nią czerwony dywan i karoca czekała na rozkazy, nie, nie karoca, wolałabym tak jak u Karolci zaczarowany koralik.
Zdjęcie, które miało być na deser wskoczyło gdzie chciało, kiedy uda mi się w dzień powszedni, przed południem wyjechać, jestem tylko ja i jeziorko i taki spokój; przesadzam rzecz jasna, w trzcinach tkwią poutykani wędkarze i budka sprzedająca lody i zapiekanki też już jest zazwyczaj otwarta, ale kiedy pływam zapominam...
mimo sympatii do aktorek gangu nie byłam w stanie...naiwne do bólu. no nie trawie romantycznych komediowych bzdetów, chyba ze leże odmóżdzona... czy jak to sie pisze...aktualnie słucham kryminału Małeckiego (tego drugiego) "Wstyd i jakoś tak mi nie podchodzi jednak, .może Stenka czytająca? choc Stenka czyta tez Księgi Jakubowe i bardzo dobrze się słucha.
OdpowiedzUsuńza to znalazłam produkcje tvnowskie na hbo, i polskie kryminały tak całkiem całkiem, polecam.
zazdroszcze pływania. ja lubie wodę ale ...nie pływam. to znaczy pływam ale z nieprzyjemnościa.
Do Małeckiego, jako, że polecany robiłam podchody ze 3 razy i w ogóle nie moja bajka. Kryminały TVN, o których piszesz, to tytuły proszę. Pływać uwielbiam, aczkolwiek początki były trudne; ojciec zabierał nas na łódkę i z tej łódki wyrzucał do wody, siostra do dzisiaj ma fobię.
OdpowiedzUsuńooo to ja jestem właśnie Twoja siostra. Owszem wejdę i nawet na wodzie sie utrzymam ale...wiadomo. strach. no choćby to Lipowo, o którym pisałam, czy Osadzona.
UsuńTen drugi Małecki jest o wiele ciekawszy ... spróbuj. ale trudny.
I jeszcze serial Pulapka
UsuńDziękuję, jeżeli będę miała dostęp do powyższych, obaczę :)
OdpowiedzUsuń"Kiedy pływam, zapominam". Właśnie tak.
OdpowiedzUsuńA serce mam w morzu.
Pływając, czuję się wolna, nieważne jest to jak wyglądasz, ile masz kasy, jesteś tylko Ty i przestrzeń, którą ogarniasz ramionami.
UsuńWolisz morze, czuję duży respekt do tego ogromu i zdecydowanie swobodniejsza jestem w wodzie, w której brzeg przed sobą widzę.