piątek, 14 czerwca 2024

Gościu

spadaj, mówię do pana sikorka, który siedzi na bambusowej drabince wokół  której wije się czarnooka zuzanna. Sikorek w żółtym tużurku, słusznych rozmiarów i że śmiesznie rozwichrzonym czubem przygląda mi się nie reagując, a ja stoję w drzwiach do balkonu i powtarzam spadaj, muszę podlać kwiaty. Wiem, obiecywałam sobie latem nie karmić ptaków, kiedy obsadzałam skrzynki balkonowe, no ale do wody je przyzwyczaiłam, więc o wodę muszę dbać, a kiedy zobaczyłam raz drugi i trzeci jak skaczą po podłodze wydłubując z zakamarków zapomniane ziarnka słonecznika i zachowanie Kevina, który czasami tak wygląda jakby do jutra miał nie dożyć, a na ten widok budzi się w nim przyczajony tygrys to uznałam, jako że drzwi na balkon często otwarte, nawet jak nie ma mnie w domu, bezpieczniej będzie sypnąć im do karmnika, wysoko i daleko od kocich pazurów. Urzędują dwie, trzy takie malutkie, pewnie samiczki i on pan kierownik, bywa że przelatują obok głowy tak blisko, ,ze mam wrażenie, że na czubku tejże zrobią mi lądowisko.

 Dostałam parę pozdrowień na whatsappie z obcego mi numeru telefonu +1(727) 625.... i się przestraszyłam, że to mój stalker, który od paru lat już milczy przypomniał sobie o mnie. Nie wiem dlaczego,takie skrzywienie mam, ale kiedy się coś dzieje od razu rozwijam najgorszy dla siebie scenariusz. I zaczęłam lamencić po co ja tego bloga piszę..Ostatnio, kiedy miałam z nim do czynienia tworzył fałszywe tożsamości, potem pomyślałam kobieto uspokój się, mało prawdopodobne, żeby dotarł do bloga raz. Po drugie te wiadomości to prędzej sprawka twojej już nie przyjaciółki, ale przypuszczalnie to wędka, gdybym odpowiedziała dostałabym wiadomość ja potrzebować pomoc, ty dostać w zamian duza pieniedza. Curiosity killed a cat. Proste ignorować i już.    Pana poznałam na Sympatii, zaimponował mi, biznesmen z USA, podróżnik, oczytany bardzo, można z nim było o wszystkim porozmawiać i ten głos, głęboki ciepły. Jednakże nie spodobało mu się kiedy w pewnym momencie uznałam, że nadeszła pora zakończenia znajomości. Jako że moje podróże z braku i czasu i finansów ograniczały się do Europy a głodna byłam czegoś więcej należałam wówczas do społeczności couchsurfingowców, warmshowersów i czego tam jeszcze. Różnych ludzi witałam i słuchałam ich opowiadań czasami rozumiejąc co drugie słowo,czasami wcale,ale to zawsze fascynująca przygoda była. Kiedyś ktoś mnie poprosił, żebym go odebrała o północy z dworca, nie była to dla mnie niezwykła sytuacja, raz czekałam na fina o drugiej w nocy pod kosciołem, gdzie zajechał wielkim motorem i to był jeden z najmilszych moich gości, koleżanka ostrzegała; zgwałcą cię albo zabiją, ale ja się jakoś nie bałam. Czekałam na tym dworcu, nikt się nie pojawił, nie przysłał żadnego info, potem podobna sytuacja i następna. Usiadłam w końcu, sprawdziłam profile, okazało się że utworzone zostały  parę godzin wcześniej, dziwne wiadomości na sympatii i na innych forach. Doszło do tego że każdą nową osobę, która pukała do mnie w sieci, sprawdzałam , podejrzewałam, uznałam w końcu, że w paranoję wpadam. Pierwszą skasowałam sympatię, potem po kolei wszystkie inne fora, zamknęłam też fejsa. Kiedy już nie było do mnie kontaktu, zlikwidowałam też telefon stacjonarny, głuche, nocne telefony to była powszedniość, skrzynkę pocztową zaczął zalewać mi spam porno,przez wiele, wiele miesięcy, ohydztwa obrzydliwe. Kiedy znajomy ostatnio zaproponował, że prześle mi coś na facebooku , nie da rady, bo nie mam, spojrzał na mnie dziwnie, nie masz facebooka to znaczy, że cię nie ma. Dokładnie nie ma mnie :) 

8 komentarzy:

  1. no chyba psychopata ci się trafił ?
    źle reagujący na odmowę... psychopata.
    współczuję. i wtedy chyba faktycznie najlepiej ograniczyć dostęp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielokrotnie opowiadał jak mści się na ludziach, którzy urazili go w ten czy inny sposób. Powinna to wówczas być dla mnie czerwona kartka, a wtedy widziałam tylko egzotykę.

      Usuń
  2. Mnie też nie ma, wobec tego. Jak miło nie być właśnie tak.
    Granice wytyczyć. Ważna rzecz. Chociaż niektórzy nie zauważają i prą dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wewnętrzny spokój jest ważny dla dobrostanu człowieka, dlatego trzeba o niego dbać. Po za tym przypomnienie tejże historii zmieniło mi perspektywę widzenia problemu z człekiem z wycieczek, bo jakiż to w sumie problem.

      Usuń
  3. Za stalkerów dziękuję, sama mam jednego.
    Najfajniej jest, kiedy człowiek jest, ale go nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam, to on bardziej na cichego wielbiciela pasuje, w każdym razie żadnej krzywdy nie usiłował ci zrobić.

      Usuń
    2. On nie jest cichy, tylko głośny i już samo to, że usiłuje mnie dotykać (bodaj kolanem) i za każdym razem usiłuje się ze mną umówić, to już jest krzywda, bo mam już traumę z nim związaną.

      Usuń
    3. Samym swoim istnieniem robi mi krzywdę!

      Usuń

"Gdybyś innym ptakiem był"

Moje stare kości czują wczorajszy wypad rowerowy. Ok. 70 km. i aż tak, żeby mnie wszystko bolało, żarty doprawdy jakieś. Na wycieczce piesze...