niedziela, 18 stycznia 2026

Nie wiem


Czemu to sobie robię, wychodzę rano jako ja, po paru godzinach wraca osoba o 10 lat starsza. Mróz, wiatr, wysiłek, powodują ,ze podczas wędrówki łzy lecą, spływają mi niemiłosiernie i nieprzerwanie, marznąc po drodze,rzezbiąc rynny, ba wąwozy na skórze i po pewnym czasie tworzy się maska, którą nieomal mogłabym straszyć dzieci. Te  20 km,które przeszliśmy, kosztowało nas sporo trudu. Pierwsze kilometry po wałach były ok, ale potem lasami, drogi, gdzie samochody jeżdża były tak wyślizgane i pokryte lodem, że strach było  po tym chodzić. Znaczna częśc grupy zalożyła raki, ja no cóż,nie posiadam takowych, toteż albo balansowałam na lodzie, a tam gdzie się dało szłam poboczem, brodząc po zaspach, ale wolałam grzęznąc w śniegu niż niekontrolowany ślizg
 . Pisałam kiedyś o panu dotykalskim, często trzymam się na wędrówkach z jedną babeczką Wygląda na to że ona i ów pan spiknęli się, utrzymują to w tajemnicy, nie jestem zbyt spostrzegawcza,jako jednak, że  nasza dwójka, stała się niemal trójką,a krążące fluidy nie mają nic ze mną wspólnego obserwuję całą sytuację z zainteresowaniem i pewnym rozbawieniem. Wędrówki to nie tylko wysiłek i przełamanie pragnienia spędzenia całej zimy pod kocem z ksiązką, to także okazja do rozmów z  ludzmi, z tym parę słow, kilka zdań z innym. Można się powygłupiać i pożartować. Jednak nic na siłę. Zapisałam się do grupy rowerowej, pózno bo pazdziernik, listopad,miesiące wszak zajęte miałam, okazało się ,ze choć grupa zimą nie jezdzi to spotyka się regularnie w knajpach, a nasiadówki trwają długie godziny. Kiedy otrzymałam pierwsze info, podziękowałam i odpisałam, że dołączę do grupy, kiedy zaczną się wyjazdy rowerowe, za tydzień info z naciskiem, że powinnam się integrować, potem znowu kolejne...Siedzieć z obcymi ludzmi, niech będą nawet sympatyczni, to dla mnie mało komfortowa opcja, a finanse ? Maciek przyspawał się do moich drzwi, co wychodzę z domu, widzę Macka, burczę i narzekam bo czasami zjada więcej niż mój osobisty kot,ale zważywszy na to co się dzieje za oknem jak nie nakarmić zwierzaka, poniewierającego się po tym zimnie.



A propos, zwierzaków, jako ,że dzisiaj daję odpocząć swoim członkom, nadmiernie wczoraj eksploatowanym, przyłapałam rozrabiakę. Wiem,  mam burdel na balkonie jak niewiemco, do tego doszła stara komoda, o której wyniesieniu jak tylko pomyślę, czuję ból w plecach, ale ciągle poprzewracane doniczki, woda w sporym pojemniku, dbam, żeby nie zamarzała, normalnie znika w oczach, dziwiłam się, że te sikory tak bardzo rozrabiają i tyle piją :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie wiem

Czemu to sobie robię, wychodzę rano jako ja, po paru godzinach wraca osoba o 10 lat starsza. Mróz, wiatr, wysiłek, powodują ,ze podczas wędr...