poniedziałek, 4 maja 2026

Chcesz poczuc sie mlodo?

Wystarczy wsiąśc w niedzielę, w godzinach przedpołudniowych w autobus wiozący ludzi na największy cmentarz w mieście. Srednia wieku jak nic, okolice 80, nawet  mama, prezentowała się w tym towarzystwie całkiem, całkiem. Zabralam ją na cmentarz niejako przemocą, bo już od paru miesięcy marudziła, że chciałaby pojechać, ale zawsze a to pogoda, a to kolano,a to tysiąc innych rzeczy stało jej  na przeszkodzie. Przy płycie zrobiłam taki mini ogródek, gdzie czerwony krzaczek rośnie, marnie bo marnie ale ciągle dycha, bratki powsadzałam i potem powinny kwitnąć rudbekie. Ale, ale króliki wrąbały mi wszystkie młode listki, na cmentarzu, w dziurach, pod starymi grobami mieszka cały gang królików, zżerających co się da. Sasiadka opiekująca się grobem obok, obficie posypuje solą okolice. Takoż mogę stawać na głowie a efekty są bardzo niezadowalające.                           Miejscowka w której dowiaduję się tego i owego w kwestii poruszania się po sieci, proponuje  dużo róznych rzeczy. Jest galeria i biblioteka, ostatnio były dni wiedzy i nauki, przeznaczone głownie dla dzieciaków, ale i dla starszych też było trochę zajęć. Dzwoni koleżanka, a raczej znajoma, bo spotykamy się tylko na cyber zajęciach, czy idę ? Gdzie idę ? Pytam się nie bardzo wiedząc o co chodzi. Na ten quiz informatyczny, dla 50 plus. Aaa, nie zastanawiałam się nad tym, ale raczej nie. Bo wiesz ja bym poszła, ale tak sama to nie mam odwagi, może mogłabyś pojść ze mną.  Żeby tak bezpardonowo nie odprawiać jej z kwitkiem , mówię: zastanowię się i oddzwonię. Potem jednak stwierdzam że trzeba wspierać kogoś kto usiłuje przełamać własne bariery i chce spróbować nowych rzeczy, dzwonię do niej:ok, przekonałaś mnie, dotrzymam Ci towarzystwa. Zeby tam pójść trzeba było się zarejestrować przez internet wypełnić ankietę, finalnie otrzymywało się bilet wstępu. Po paru godzinach znajoma dzwoni, że nie udaje się jej zarejestrować i w takim razie ona dziękuje i nie idzie. Zostaję sama z biletem na niechciane wydarzenie, wycofałabym się, ale dostałam już mail w którym dziękowano mi za zapisanie  . Poszłam więc, zła na siebie,że głupia jestem,a chwilę potem pierwszy raz w życiu miałam gogle na twarzy, super się ogląda się w ten sposób świat, wyszłam zachwycona. 

Tulipany,jeżeli ktoś myśli,że go ominie oglądanie kwiatków, to się myli.  Częśc już przekwita, zwlaszcza żółte i czerwone ;białe, które w ubiegłym roku ładnie komponowały się z majowym świętem, w tym roku w ogóle się nie pojawiły.  Ciekawe jak przetrwają pełne, których mam najwięcej, bo dziecko takie własnie przywozi mi w prezencie, część jeszcze w pąkach. 

 




 






Przy "problemie trzech cial" chyba polegnę, 3 tom ma prawie 900 stron i chociaż fabuła jest ciekawa i prowadzona zupełnie inaczej od reszty literatury fantastycznej to ilość wtracen, matematycznych, fizycznych, astronomicznych, całe strony poświęcone sa kwantom, materii, twierdzeniom, budowie  statków kosmicznych po prostu wymiękam :)

sobota, 25 kwietnia 2026

Wplyw ruchu fizycznego


 Na zdrowie i urodę nie jest tak oczywisty jakby się wydawało, szczególnie jeżeli dotyczy to emerytowanej byłej bizneswoman. Nos w strupach, broda to praktycznie jeden wielki strup, o pozostałych częściach ciała nie będę wspominać,  pozostają ukryte pod warstwą ciuchów, więc się nie liczą. Zjeżdżaliśmy z zapiaszczonej górki, rower nagle stanął dęba w piachu, ja poleciałam dalej. Najpierw myślałam, że już po mnie, bo wszędzie czułam ból, a nie dane mi było się zastanowić co i dlaczego, bo się wiara zleciała i stała  nad głową,w naszej grupie był chirurg, oczyścił mi twarz z krwi i brudu, poprzylepiał plastry, kończynami dało się ruszać, więc nie chcąc uchodzić za mięczaka znowu wsiadłam na rower. Nie byłam najgorzej poszkodowana, jedna z dziewczyn na bardzo stromym podjezdzie, wywinęła kozła do tylu wraz z rowerem. Salto owe zdarzyło się w innej grupie, w naszej jedną z dziewczyn zabrała karetka. Piękne okolice, wzdłuż samych jezior, ale trasy poprowadzone tak, że masakra. Piach i kamienie, ścieżki rowerowe omijaliśmy dużym łukiem. Autora, który nam przygotował te trasy, pokarało, ścieżki wokół jezior pokryte były grubą warstwą liści, a pod tymi liśćmi doły i ten ci rowerzysta wleciał w jeden z tych dołów, potem już tylko samochodem stawał i zdjęcia robił. Moja kumpela, która dzielnie walczyła po przyjsciu do pokoju,pierwszego dnia, zdjęła tylko buty, powiedziała, że jej słabo, musi odpocząć, skrzyżowała ręce na piersi i zasnęła, sprawdzaliśmy czy oddycha bo leżała nieruchomo jak jakaś mumia. Dni były tak wyczerpujące fizycznie, że chociaż ośrodek mieścił się nad przepięknym jeziorem, dopiero przed samym odjazdem, poszliśmy na molo, co dla mnie która uwielbia łazić po takich miejscach jest rzeczą niewyobrażalną. A. która parę miesięcy temu kupiła sobie wypasionego Unibika, powiedziała, że zaczęła szukać info o elektrykach ;) fakt całkiem sporo uczestników popylało na właśnie takim sprzęcie. Jeżeli o mnie chodzi, nawet jeżeli rozłożą przede mną czerwony dywan, na następny rajd się nie wybieram. Najbardziej w tym wszystkim szkoda towarzystwa ludzi, kilkaset osób uśmiechniętych, życzliwych, żadnych przekleństw, żadnego śmiecenia po drodze. Z każdym można porozmawiać, każdego poprosić o pomoc. I z A. rozumiemy się bez słów, ona zacznie coś mówić, ja kończę i odwrotnie. Najbardziej mnie raża jej dyktatorskie skłonności, ale może dlatego mnie rażą, że ja też lubię rządzić, chociaż nie przyznaję się wcale. Kiedy słucham jej opowiadań o życiu, to nie wiem, czy nie powinnam jej nie lubić. Ona wychuchana córeczka, ja bita i wiązana. Studia, jaki tylko kierunek chciała, u mnie: studia?! ty pasożycie jeden, robotę ci w geesie załatwiłem, nie chcesz tam pracowac, wynocha z domu . Ech, nie ma sie nad czym rozczulać. Ostatnie dni pracuję zawzięcie na działce,do pokazywania ludziom się nie nadaję, a tulipany  mam we wszystkich kolorach tęczy:)

niedziela, 12 kwietnia 2026

Problem trzech ciał

 

Zobaczyłam na pólce i bez wahania po nią sięgnełam, jak i po dwie następne części, serial na Netfixie obejrzałam z przyjemnością, więc moja reakcja była oczywista, a tu zonk. Lubię łykać ksiązki, w przypadku tej pozycji nie da się tak, treśc powiedzmy jest zbyt skomplikowana. Przeczytałam z pewnym wysiłkiem pierwszy tom, te następne są o wiele grubsze i uznałam, że deczko odpocząć muszę, a do łykania wzięłam Opowieści Celtyckie,też  kilkutomowe. Na poły fantastyka, na poły historia, trochę za dużo opisów walk, Cezar wszędzie się panoszy i podbija ale po za tym czyta się niezle. Zszedłszy w bardziej przyziemne rejony muszę napisać, że dręczy mnie problem z butami. Jesienią wspominałam bodajże, że probuję kupić coś do noszenia, bezowocnie. Córka kiedy skarżyłam się na swoj kłopot odesłała mnie do strony wyprzedażowej. I tam lekko oszalałam, buty najrozmaitszych marek z 50%bonifikatą. Oglądałam i oglądałam, co zdecydowałam się na jedne, inne mi wpadały w oko i długo to trwało. Aż się wkurzyłam na siebie i swoją indolencję. Wróciłam do znanej i sprawdzonej przez siebie  marki Ecco. Finalnie wybrałam dwie pary, jedna, która wyglądała identycznie z tymi które leżą w domu, tylko schodzone są niemiłosiernie, nie wiem po co je trzymam, chyba z obawy, że przyjdzie taki dzień biedy z nędzą, że tylko one mi zostaną. Drugie, hikingowe, wysokie za kostkę, idealne na jesienno zimowe wędrówki przecenione z ośmiu stówek na niecałe trzysta. Cóż dalej, te buciorki, które miały być w punkt, okazały się porażką. Stare miał mięciutką skórkę, te nowe jakby z tektury były zrobione, a w dodatku przy chodzeniu kłapały. Przymierzyłam jedną podeszwę do drugiej starej, identyczne. Nie wiem w czym był problem(odesłałam), w hikingowych przechodziłam całą zimę. Jednak teraz robią się za ciepłe, i na pewno w żadnym razie nie pasują do kiecek. Znowu ruszyłam po sklepach, naprzymierzałam się na maksa, nic. Nie przemawia to mnie stwierdzenie, że buty muszą się rozchodzić. Buty, które kupuję muszą leżeć idealnie, mogę doprawdy chodzić goła, no prawie :) ale buty muszą być bez zarzutu. U Teatru wyczytałam o jej zakupach butowych, więc i ja za relaxami ruszyłam, niestety. Cóż znowu do strony wyprzedażowej, z niechęcią i oporem. Doprawdy wolałabym zapłacić trochę drrożej , ale przymierzyć i wiedzieć jak i co,  ale w salonach Ecco może 10 procent rabatu od 800 zł, to zdecydowanie nie dla mnie. Znowu spędziłam parę wieczorów na oglądaniu, sęk w tym że trzeba się szybko decydować, w koszyku mogą być kilkanaście minut, promocje krótko trwają, a ja mam długi lont, lubię zastanowić się, przemyśleć, a kiedy już się zastanowię, buty znikają. Rano w końcu zamówiłam znowu dwie pary i zobaczymy co z tego wyniknie :)

  Przede mną wyjazd, stres i ekscytacja. Forma  trochę lepsza, ostra górka na jednej ze ścieżek rowerowych, na której,wcześniej, po wjechaniu musiałam się zatrzymać, żeby uspokoic oddech, teraz przejeżdżam,często nie zauwazając. Po drugie w naszej grupie, w tym roku udział w rajdzie bierze 460 rowerzystów, jesteśmy podzieleni na 15 osobowe grupy, bedzie kilka nowych osób, które na forum pytają z niepokojem co będzie jak nie będą w stanie przejechać określonego dystansu. Martwiłam się o tempo, w ub. było dosyć ostro, ale zapowiada się pełen lajcik.  Koleżanka zgłosiła nas do pomagania organizatorom. Wydawanie pakietów startowych, obrączkowanie itd. Nie jestem zachwycona, nie to, że nie chcę pomagać, tylko oznacza to ścislejszą integrację z całą masą obcych. Co innego "hejać" i wdawać się w parominutowe pogawędki, a co innego reprezentować firmę. Z drugiej strony zawsze uważałam ,ze wychodzenie ze strefy komfortu, próbowanie nowych rzeczy rozwija człowieka, czyni go bardziej elastycznym. Będzie dobrze, myślę nie mogąc zasnąc. 


Pierwsze szafirki, bardzo je lubię.

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Swięta

 

mogą być zabójcze, dla zdrowia w każdym razie. Na co dzień skromnie jadam, czasami nawet skromniej i nagle dni w których lodówka naładowana wszystkim, a ja spędzając ten dzień nie robiąc nic praktycznie, za oknem pizga i popaduje co chwile, do tego pudła zaglądam i czuję, że z godziny na godzinę coraz grubsza jestem. Sasiadka przytargała mi reklamówkę z żarciem, od mamy coś niecoś, córa piekła, w tym babeczki jak poniżej, sama tylko sałatki zrobiłam, no i kluchy, to było marzenie mojego dziecka na co dzień mieszkającego w jednej z większych stolic  zachodniej Europy, słysząc jej prośbę,  najpierw się żachnęłam, potem zamilkłam,a potem powiedziałam ok, żadna ze mnie tradycjonalistka, coraz mniej ulegam  presji. Na stole tulipany, żonkile, forsycje i wielki wiecheć gałęzi, a dziecko: żadnych ozdób świątecznych nie mamy ? Są, gdzieś tam w pawlaczu, ale w którym, pojęcia nie mam, chcesz to poszukaj, ja? Zrobiła oczy, i tak to wszystkie zdobione jaja z drewna i styropianu, kurczaczki i kurki dalej siedzą w kartonie. Natomiast wczoraj znając już przewidywaną aurę, godzina siódma rano ,wyprowadzałam rower z piwnicy. Jaka błoga pustka  dookoła. Trochę zle rozplanowałam trasę, kiedy jeszcze bezwietrznie było jechałam leśną ścieżką z powrotem natomiast, kiedy już zaczęło ostro dmuchać, polami, gibało mną ostro. Ale i tak fajna wycieczka, jechałam okolicami, w których nigdy nie byłam. Widziałam na żywo pierwszego bociana, stado sarenek z białymi dupkami ,żurawie i całą masę kluczy gęsi, zawsze je widywałam wysoko, a teraz przy tych podmuchach, zachowywały się jak liście, opadały nisko, potem unosiły, potem znowu prawie nad ziemią, taka ilośc bezbłędnie zsynchronizowana ze sobą, imponujące. Staram się usilnie szlifować formę, ale rezultaty nie są wystarczające, zawsze wracam zmęczona i potrzebuję odpocząć. Winiłabym wiek starczy, ale znam starszych od siebie, dla których ta setka, którą pokonuję z wysiłkiem to pikuś. Tak że ćwicz, kobieto ćwicz, rajd za kilkanaście dni i nawet ma dopisać pogoda.  Jeden ze znajomych zachwala książkę, nie podam jej tytułu, która twierdzi ponoć niezmiernie przekonująco , że wszystko w życiu dzieje się po coś. W cholerę się z tym nie zgadzam. Jeżeli się choruje i cierpi bardzo, to w jakim celu to coś ma być ? bo cierpienie uszlachetnia? A kiedy straciłam firmę i musiałam podjąć najpodlejsze, najcięższe prace, żeby przeżyć, czemu to miało służyć, żeby postarzeć się nagle o 10 lat? A kiedy mąż zdradził cię z przyjaciólką ? Kiedyś zaczytywałam  się poradnikami, potem usiłowalam realizować te rady,śmiech na sali. 
 Mały tulipanek baby,pierwszy zakwitł i babeczka w miejscu niedostępnym dla kocura, szama wszystko słodkie do czego się dorwie, nieomal tak jak ja, tylko jemu bardziej szkodzi.

niedziela, 29 marca 2026

Co mam zrobić


 

z tym łepem, który dokucza mi nieomal bez przerwy. Lykam prochy i jakoś funkcjonuję, jakoś to słowo kluczowe. Rozważam, w chwilach śmiechu przez łzy, połknięcie tylu tabletek, zeby przestać czuć cokolwiek, ewentualnie dekapitację, aczkolwiek samo słowo brzmi całkiem ładnie, wyobrażenie sobie efektu to już groteska w połaczeniu z makabrą. Mieszkałam kiedyś na wsi i zdarzyło mi się widzieć kurczaka po obcięciu głowy. Hamuj konie wyobrazni kobieto, wiosnę mamy, no prawie, prawie. Jakkolwiek się czuję, kiedy tylko mogę jadę na działkę szukać nowych oznak życia. Niewiele tam robię , ale widok pierwszych kolorow dobrze mi robi, jakby na przekór. Uprzejmie donoszę, że tulipany sadzone pod koniec ubiegłego roku, kiedy to wycinałam, siekierą waląc w przecinak, dołki w zamarzniętej już ziemi, pokazują pierwsze czubeczki, a myślałam już że cały mój wysiłek poszedł na darmo, kiedy tak wcześniej klęczałam nad tym kawałkiem ziemi próżno wypatrując czegoś więcej niż chwasty, sąsiadka krzyknęła,że lupę ma i może pożyczyć :). Nie jest tego tyle, ile sadziłam , ale są. 

Pojechałam z mamą do biblioteki. Mama po operacji oczu nie jest w stanie czytać książek z normalnym drukiem, w pobliskiej bibliotece jest niewielki zasób ksiązek z dużymi literami, większy księgozbior jest w bibliotece dla niepełnosprawnych na starówce. Zdziwiłam się, temu życzeniu,bo mama bardzo niechętnie opuszcza swój fyrtel, cokolwiek, gdziekolwiek dalej to nie i nie. Prosta sprawa wsiąść w tramwaj, wysiąść z niego, potem całkiem niedaleko do punktu docelowego i powrót. A wróciłam zziajana niczym koń po westernie. Dojechałyśmy do miasta, przechodzimy przez pasy, tłum ludzi na tych pasach, z jednej strony bowiem punkt przesiadkowy, gdzie zatrzymuje się masa autobusów, o tramwajach nie wspomnę, z drugiej zaczyna się starówka. I na tych pasach jedna kobieta popyla na rowerze (nie ma przejazdu dla rowerów) nieomal wjeżdżając w babkę idącą o dwóch kulach. I ta potrącona pyta się czy musi pani tu na rowerze jechać, a ta ze złoscią i agresją ,a pani tu musi o kulach chodzić ?! Mama stanęła na środku i się gapi na scenkę, ciągnę ją, ale światło już zmieniło barwę i teraz z kolei samochody trąbią na mamę. Kroczek za kroczkiem, nierówne kostki brukowe doszłyśmy do biblioteki. Sama wypożyczam ksiązki w trzech miejscach, ale ta placówka jest szczególna, niczym powiew dawnych czasów. Pani za biurkiem jest zajęta, każe nam usiąść i zaczekać, podchodzimy do regałow, mama wyciąga jakąś książkę. Pani jest oburzona, zaraz podejdę. Mama stropiona siada, ja wzruszam ramionami i dalej grzebię w ksiązkach, Niepełnosprawność fizyczna nie jest tożsame z umyslową. Wyciągam książki podaję je mamie do przejrzenia i akceptacji. Kiedy bibliotekarka kończy wypełnianie papierów, na stoliku już mamy pokazny stosik, pani całą sobą wyraża głębokie niezadowolenie. Kiedy w końcu wychodzimy, przy drzwiach, grzecznie siedzi dwóch panów w kolejce, widocznie już nauczonych porządku. Biblioteka w której nie można wybrać sobie samemu ! Książki z dużymi literami są wielkości powiedzmy to encyklopedii, duże grube i ciężkie, wózek na kółkach który wzięłam ze sobą ledwo ciągnę po bruku. Nadjeżdża tramwaj, ludzi w pip, najpierw wnoszę i usadzam mamę, nie to,że sama by nie weszła, ale zajęłoby jej to tyle czasu, że niechybnie drzwi by ją przytrzasnęły w trakcie. Wybiegam po zostawiony pod tramwajem wózek, do którego przeniesienia potrzebuję obu rąk, spieszę się, bo gdyby mama odjechała beze mnie, nie wiedziałaby nawet gdzie ma wysiąść, byłby kompletny klops. Kiedyś wprawdzie zostawiłam w autobusie żwirek dla kota, a kiedy to sobie uświadomiłam, zadzwoniłam do mzk i tam mi powiedziano, że  mają takie zgłoszenie i autobus wiozący ten żwirek o takim i takim numerze będzie u mnie na przystanku o 16,42. ale czy tak samo wyglądałaby sytuacja z zagubioną staruszką ? Wszyscy już wsiedli, naciskam drzwi i dygam ten wózek do środka, a tam jednej osobie przypomniało się że ma wysiąśc , "gdzie się pani tak pcha. Kompletny brak kultury", syczy na mnie, wysiadając.

Swiąt rodzinnych nie będzie. Jedna osoba napadła słownie na drugą, zarzuty były słuszne, ale forma nieakceptowalna, teraz wszyscy są obrażeni. Normalnie łagodziłabym i brała wszystko na siebie, ale że funkcjonuję byle jak, siły na te swary nie mam. Swiat się nie zawali , tak mniemam :) 

wtorek, 17 marca 2026

Promocje w Biedronce :)


 Kocisko wiadomo, gdzie da się wejśc, tam wchodzi i całkiem długo w tej torbie siedział.  Sobotnia 16 kilometrowa wędrówka, samymi lasami przy przepięknej pogodzie i niedzielny wyjazd rowerowy, co by kondycję rozwijać, pierwsze w tym roku 80 km spowodował, że z sił opadłam, sflaczałam niby ta przebita dętka rowerowa, dalibóg robiłam tylko rzeczy niezbędne do życia i nic więcej. A przepraszam, wczoraj zamiast na wykłady, do których słuchania sił niezbędnych ku temu nie znalazłam , pojechałam do galerii połazić za butami. Przymierzyłam kilkanaście par, zgrzałam się jak mops, parę razy zostawiłam przy jakiejś półce siatkę z żarciem dla kota, co sobie uprzytomniwszy latałam gorączkowo szukając tejże. A najlepsze, co oznacza złe, przymierzając te buty , uświadomiłam sobie, że swoje własne uwalone są od spodu psimi kupami, z zewnątrz niby nic , a głebokie bieżniki wypełnione sa brązową substancją. A zaledwie rano czyściłam skrupulatnie inne pozbywając się tego ohydztwa. Takie są uroki wychodzenia z psem, przecież wiem i uważam, ale tyle tego dookoła się wala, że prędzej czy pózniej się w coś wdepnie. Sama sprzątam, całkiem spora rzesza właścicieli też to robi, ale są też tacy których pupile zostawiają pamiątki na samym środku chodnika, o trawnikach zamilczę.      Z pracy nic nie wyszło, a już witałam się z gąską i w myślach rozparcelowywałam zarobki, ech. Teoretycznie byliśmy dogadani, daty, godziny, kwoty, uparłam się jeszcze tylko ,ze samochód potrzebuję zobaczyć, pamiętna sytuacji, kiedy koleżanka zostawiła mi swoją landarę, a ja nie umiałam jej nawet otworzyć. Jazda wg. mnie wypadła nie najgorzej, ale kiedy facet który wcześniej dzwonił prowadząc długie i męczące dla mnie rozmowy, ja jako była bizneswoman, w interesach konkretna jestem i rzeczowa, a ten gadał i gadał, jakby imiona dzieci i dziadka do czegoś potrzebne były, zamilkł na parę dni ,wiedziałam ,ze sytuacja nie rokuje. W końcu zadzwonił i przepraszał, znowu rozwlekle i nawet nie mogę mieć do niego pretensji, znalazł kogoś z własnym transportem, co było dla niego dużo lepszą alternatywą. Przy dzieciach w wieku szkolnym bez samochodu, to jak bez ręki, a ja zabierałabym go na długie godziny, wożenie na zabiegi do innego miasta. 

Natknęłam się na blogach, do których zaglądam na dyskusję o książkach. Dla mnie czytanie to alternatywne życie, kiedy przeżywam złe chwile, takie, które wydają się nie do udzwignięcia, kiedy rozsypuję się na drobne kawałki, uciekam w ksiązki, tam szukam ratunku i pociechy. Z mojej perspektywy podział na literaturę łatwą i trudną jest nieważny i zadęty. Wszystko zależy od odbiorcy, od jego potrzeb, wrażliwości. Z tej dyskusji wyniosłam info, o istnieniu niejakiej profesorowej Szczupaczyńskiej. Będąc w bibliotece, spojrzałam na  półkę. Po pierwszym tomie uznałam, że całkiem niezle się czyta, bo do Mroza podchodziłam dwa razy, sugerując się jego popularnością i odpadałam po przeczytaniu zaledwie paru stron.

niedziela, 8 marca 2026

Swiętowałam

 


dziś zacnie, umyłam okna wychodzące na park tylko, bo nikogo osłonięta przez drzewa w oczy tą czynnością nie kłułam. Jutro może z rana machnę w pokoju córki. W tygodniu nie miałam czasu, cięzkie jest życie emeryta, doprawdy czasu brak :) Pogoda, przepiękne słońce spowodowało, że wszystko nagle nabrało tempa. Wsiadłam na rower, działka, na której w pip pracy. Człek albo się odzwyczaił, albo starzeje nieuchronnie, bo kilkugodzinne piłowanie czy grabienie powodowały, że po powrocie siedziałam otępiała na kanapie nie będąc w stanie nic więcej zrobić. W tygodniu byłam pierwszy raz na wycieczce z grupą rowerową do której się wcześniej zapisałam. Ludzie wydają się ok. stety albo niestety nie będę z nimi często jezdzić, mają zwyczaj robić popas w przydrożnych knajpach. 10 zl na byle jaką kawę, to opakowanie felixa, a ja mam ścisły reżim wydatkowy. Niestety darmowe saszetki nie przypadły Mackowi do gustu, co mam powiedzieć kotu, który miauczy pod drzwiami, Nie dam ci nic, przepiłam,  nie robi się tego kotu.  Nie zapomnę tej starszej sąsiadki, ktora każdego wieczoru krzyczała z balkonu Maciek do domu! Maaciek ! I Maciek leciał.   Babcia się wzięła i umarła a jej rodzina... Pojawiła się perspektywa pracy, z mojego punktu widzenia fajnej, prowadziłabym samochód, dzisiaj wsiadłam do onego z tremą, bo od czasu sprzedaży swojego nie byłam kierowcą, ale wydaje się ,ze to jak z jazdą na rowerze, trudno zapomnieć.  O zarobieniu dodatkowych groszy myslałam już wcześniej , styczeń, luty i prawie już miałam coś tam nagrane, ale wycofałam się. Mama, zbyt chętna do wychodzenia w najgorsze ślizgawice, obca osoba nie byłaby jej w stanie upilnować. Ile się natłumaczyłam, ile nawkurzałam, parę razy głos podniosłam bo  nerw mi się skonczył. Może się sytuacja wyklaruje, oby, zapisałam się znowu na rajd, nie powinnam, ale ,ze koleżeństwo nalegało tak bardzo, jak tam było w tym powiedzeniu o Cyganie, dla towarzystwa powiesił się czy utopił ? W tygodniu poszłam też na wykład, historia teatru zatytulowany. Ach mysłałam starożytnośc, Szekspir, którego postać ciągle wydaje się zagadką, a co było ? Nuda panie, daty i nazwiska kolejnych dyrektorów, parę anegdot, rzecz bowiem tyczyła naszego miejskiego teatru, niby dobrze wiedzieć więcej o miejscu w którym się mieszka, ale mnie fascynują duże tematy, jeżeli historia to ta najodleglejsza, kula ziemska , kosmos itd. :)   Wędrówka była cudna, żadne kwiatki się  jeszcze nie pokazały, ale drogi leśne przeschły, ptaki świergoliły, słońce żadnych zahamowań nie wykazywało, trochę ludzi na spacerach w tym te cztery piękności, oporne w pozowaniu :)

Chcesz poczuc sie mlodo?

Wystarczy wsiąśc w niedzielę, w godzinach przedpołudniowych w autobus wiozący ludzi na największy cmentarz w mieście. Srednia wieku jak nic,...