Zobaczyłam na pólce i bez wahania po nią sięgnełam, jak i po dwie następne części, serial na Netfixie obejrzałam z przyjemnością, więc moja reakcja była oczywista, a tu zonk. Lubię łykać ksiązki, w przypadku tej pozycji nie da się tak, treśc powiedzmy jest zbyt skomplikowana. Przeczytałam z pewnym wysiłkiem pierwszy tom, te następne są o wiele grubsze i uznałam, że deczko odpocząć muszę, a do łykania wzięłam Opowieści Celtyckie,też kilkutomowe. Na poły fantastyka, na poły historia, trochę za dużo opisów walk, Cezar wszędzie się panoszy i podbija ale po za tym czyta się niezle. Zszedłszy w bardziej przyziemne rejony muszę napisać, że dręczy mnie problem z butami. Jesienią wspominałam bodajże, że probuję kupić coś do noszenia, bezowocnie. Córka kiedy skarżyłam się na swoj kłopot odesłała mnie do strony wyprzedażowej. I tam lekko oszalałam, buty najrozmaitszych marek z 50%bonifikatą. Oglądałam i oglądałam, co zdecydowałam się na jedne, inne mi wpadały w oko i długo to trwało. Aż się wkurzyłam na siebie i swoją indolencję. Wróciłam do znanej i sprawdzonej przez siebie marki Ecco. Finalnie wybrałam dwie pary, jedna, która wyglądała identycznie z tymi które leżą w domu, tylko schodzone są niemiłosiernie, nie wiem po co je trzymam, chyba z obawy, że przyjdzie taki dzień biedy z nędzą, że tylko one mi zostaną. Drugie, hikingowe, wysokie za kostkę, idealne na jesienno zimowe wędrówki przecenione z ośmiu stówek na niecałe trzysta. Cóż dalej, te buciorki, które miały być w punkt, okazały się porażką. Stare miał mięciutką skórkę, te nowe jakby z tektury były zrobione, a w dodatku przy chodzeniu kłapały. Przymierzyłam jedną podeszwę do drugiej starej, identyczne. Nie wiem w czym był problem(odesłałam), w hikingowych przechodziłam całą zimę. Jednak teraz robią się za ciepłe, i na pewno w żadnym razie nie pasują do kiecek. Znowu ruszyłam po sklepach, naprzymierzałam się na maksa, nic. Nie przemawia to mnie stwierdzenie, że buty muszą się rozchodzić. Buty, które kupuję muszą leżeć idealnie, mogę doprawdy chodzić goła, no prawie :) ale buty muszą być bez zarzutu. U Teatru wyczytałam o jej zakupach butowych, więc i ja za relaxami ruszyłam, niestety. Cóż znowu do strony wyprzedażowej, z niechęcią i oporem. Doprawdy wolałabym zapłacić trochę drrożej , ale przymierzyć i wiedzieć jak i co, ale w salonach Ecco może 10 procent rabatu od 800 zł, to zdecydowanie nie dla mnie. Znowu spędziłam parę wieczorów na oglądaniu, sęk w tym że trzeba się szybko decydować, w koszyku mogą być kilkanaście minut, promocje krótko trwają, a ja mam długi lont, lubię zastanowić się, przemyśleć, a kiedy już się zastanowię, buty znikają. Rano w końcu zamówiłam znowu dwie pary i zobaczymy co z tego wyniknie :)
Przede mną wyjazd, stres i ekscytacja. Forma trochę lepsza, ostra górka na jednej ze ścieżek rowerowych, na której,wcześniej, po wjechaniu musiałam się zatrzymać, żeby uspokoic oddech, teraz przejeżdżam,często nie zauwazając. Po drugie w naszej grupie, w tym roku udział w rajdzie bierze 460 rowerzystów, jesteśmy podzieleni na 15 osobowe grupy, bedzie kilka nowych osób, które na forum pytają z niepokojem co będzie jak nie będą w stanie przejechać określonego dystansu. Martwiłam się o tempo, w ub. było dosyć ostro, ale zapowiada się pełen lajcik. Koleżanka zgłosiła nas do pomagania organizatorom. Wydawanie pakietów startowych, obrączkowanie itd. Nie jestem zachwycona, nie to, że nie chcę pomagać, tylko oznacza to ścislejszą integrację z całą masą obcych. Co innego "hejać" i wdawać się w parominutowe pogawędki, a co innego reprezentować firmę. Z drugiej strony zawsze uważałam ,ze wychodzenie ze strefy komfortu, próbowanie nowych rzeczy rozwija człowieka, czyni go bardziej elastycznym. Będzie dobrze, myślę nie mogąc zasnąc.
Pierwsze szafirki, bardzo je lubię.














