mogą być zabójcze, dla zdrowia w każdym razie. Na co dzień skromnie jadam, czasami nawet skromniej i nagle dni w których lodówka naładowana wszystkim, a ja spędzając ten dzień nie robiąc nic praktycznie, za oknem pizga i popaduje co chwile, do tego pudła zaglądam i czuję, że z godziny na godzinę coraz grubsza jestem. Sasiadka przytargała mi reklamówkę z żarciem, od mamy coś niecoś, córa piekła, w tym babeczki jak poniżej, sama tylko sałatki zrobiłam, no i kluchy, to było marzenie mojego dziecka na co dzień mieszkającego w jednej z większych stolic zachodniej Europy, słysząc jej prośbę, najpierw się żachnęłam, potem zamilkłam,a potem powiedziałam ok, żadna ze mnie tradycjonalistka, coraz mniej ulegam presji. Na stole tulipany, żonkile, forsycje i wielki wiecheć gałęzi, a dziecko: żadnych ozdób świątecznych nie mamy ? Są, gdzieś tam w pawlaczu, ale w którym, pojęcia nie mam, chcesz to poszukaj, ja? Zrobiła oczy, i tak to wszystkie zdobione jaja z drewna i styropianu, kurczaczki i kurki dalej siedzą w kartonie. Natomiast wczoraj znając już przewidywaną aurę, godzina siódma rano ,wyprowadzałam rower z piwnicy. Jaka błoga pustka dookoła. Trochę zle rozplanowałam trasę, kiedy jeszcze bezwietrznie było jechałam leśną ścieżką z powrotem natomiast, kiedy już zaczęło ostro dmuchać, polami, gibało mną ostro. Ale i tak fajna wycieczka, jechałam okolicami, w których nigdy nie byłam. Widziałam na żywo pierwszego bociana, stado sarenek z białymi dupkami ,żurawie i całą masę kluczy gęsi, zawsze je widywałam wysoko, a teraz przy tych podmuchach, zachowywały się jak liście, opadały nisko, potem unosiły, potem znowu prawie nad ziemią, taka ilośc bezbłędnie zsynchronizowana ze sobą, imponujące. Staram się usilnie szlifować formę, ale rezultaty nie są wystarczające, zawsze wracam zmęczona i potrzebuję odpocząć. Winiłabym wiek starczy, ale znam starszych od siebie, dla których ta setka, którą pokonuję z wysiłkiem to pikuś. Tak że ćwicz, kobieto ćwicz, rajd za kilkanaście dni i nawet ma dopisać pogoda. Jeden ze znajomych zachwala książkę, nie podam jej tytułu, która twierdzi ponoć niezmiernie przekonująco , że wszystko w życiu dzieje się po coś. W cholerę się z tym nie zgadzam. Jeżeli się choruje i cierpi bardzo, to w jakim celu to coś ma być ? bo cierpienie uszlachetnia? A kiedy straciłam firmę i musiałam podjąć najpodlejsze, najcięższe prace, żeby przeżyć, czemu to miało służyć, żeby postarzeć się nagle o 10 lat? A kiedy mąż zdradził cię z przyjaciólką ? Kiedyś zaczytywałam się poradnikami, potem usiłowalam realizować te rady,śmiech na sali.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Swięta
mogą być zabójcze, dla zdrowia w każdym razie. Na co dzień skromnie jadam, czasami nawet skromniej i nagle dni w których lodówka naładowan...
-
będzie i o tym, jak człek dostaje bęcki z najmniej spodziewanej strony. Przyznaję mam problem z wyrażaniem pewnych uczuć, a także z pisani...
-
W wieku 60 lat usiąść za kółkiem takiej dużej maszyny to dopiero zabawa. Aczkolwiek moje dziecko obejrzawszy przesłane fotki odpowiedziało, ...

