storczykowej w tym roku nie będzie. Przemroziłam storczyki, kilkakrotne bieganie w ciągu dnia na balkon z czajnikiem gorącej wody,bowiem zarówno sikorki jak i wiewiór oblegały poidełko z wodą, starałam się więc utrzymać wodę w stanie ciekłym, potem kot, który jakby szaleju się najadł na widok rudego kitajca, ciągle chciał wychodzić na balkon, potem jako że mróz, za moment domagał się wejscia z powrotem, walił łapami w szybę i ciągle te drzwi balkonowe były otwierane, uchylane i tak dookoła Macieju. Nic dziwnego,że stojące na parapecie pędy pożółkły, pączki się pomarszczyły i tylko trochę żal.
Teatralna zwinęla mi temat, o którym chciałam pisać, więc tylko trochę napomknę. Na zajęciach mieliśmy ostatnio poruszany temat, prywatności i bezpieczeństwa. Nie myślę tu o "banalnych" problemach typu oszustwa na wnuczka itp., Banalne w cudzysłowiu, bo można mieć całkiem sporą wiedzę w tym temacie a i tak dać się orżnąć. Była min. mowa o skandalach, szczególnie jeden zapamiętałam, może dlatego , że przewijało się tam w kontekście polskie nazwisko. Michał Kosiński opublikował algorytm, wg. którego aktywnością na Facebooku można było określić preferencje seksualne, poziom inteligencji, pochodzenie,wyznanie, uzależnienia, wiek ,płeć oraz poglądy społeczne, polityczne i religijne. trafnośc od 88% do 95%. Otóz tego algorytmu użyto, bezprawnie, bez wiedzy, żeby zebrać dane 87 milionów użytkowników Facebooka, rzecz dotyczyła głównie USA i krajów afrykańskich, chociaż w ten sposób zebrano również dane o 57 tys. Polaków. Wykorzystano te dane min. w kampanii prezydenckiej najjaśniejszego wszechwładcy aspirującego do pokojowej nagrody Nobla. Do brzegu, kończ to koleżanko, do czego zmierzam. Na blogach pojawił się komentator posługujący się w pisaniu sztuczną inteligencją. Pierwsze wypowiedzi miał dosyć toporne, jednak rozwija się i kształci. A ja natykając się na niego na czytanych przez siebie blogach, zastanawiałam się dlaczego i czemu to ma służyć, przecież nie o interakcję czy wymianę myśli chodzi. Wyobraziłam sobie na przykład. że to może taki uśpiony element, który zbiera dane w oczekiwaniu na coś tam. Wygląda jednak że chodzi tylko o próbę najzwyklejszego wyciągnięcia kasy, cóż jestem rozczarowana :)
Wczorajszej wędrówce towarzyszyła przepiękna pogoda. Jeden z panów maszerował w samym podkoszulku, niektóre panie w czapkach i szalikach szczelnie owinięte, bo jak przewieje... Błocko było solidne, ale potem ognisko. Ludzie opiekali kiełbachy, a ja, wegetarianką może nie jestem, ale rzadko jadam mięsne rzeczy, wzięłam zatem ze sobą marshmallows, które też opiekałam i częstowałam chętnych. Zajrzałam dzisiaj na działkę, czego się spodziewając ? Kwitnącego kwiecia zapewne :) Nic z tych rzeczy, ziemia jeszcze zmarznięta, przyciąć należy jednak to i owo, może w tygodniu. Nie wiem jednak czy nie będę zmuszona do pozbycia się działki. Po śmierci jednego z sąsiadów, działkę kupiła rodzina z Ukrainy. Na plus trzeba zaliczyć ,ze uporządkowali teren, powynosili masę śmieci. Jednakowoż to nie są fajni sąsiedzi. Wchodząc na działkę włączają muzykę tak głośno, że nie słyszę dzwonka swojej komórki, metal ukraiński, tak łomoczący, że głowa mała. Zresztą nie chodzi tu o rodzaj muzyki, nawet gdyby to były pienia anielskie, byłyby nie do zniesienia. Parę razy prosiłam, zresztą nie tylko ja o ściszenie dzwięków, trochę ściszano , ale następnego dnia to samo. Nie wiem czy to złośliwość czy zwykłe lekceważenie. Nie chcę wojny, kłótni, mogłabym utrudniać im życie (wredne liściki), to jednak nie leży w mojej naturze. Wybrałam miejsce, na drugim końcu miasta ze względu na walory krajobrazowe i właśnie ciszę. Cóż zobaczymy co będzie się działo w tym sezonie, jeżeli nadal głośniki będą wywalone na full , wszelką przyjemnośc z grzebania w ziemi diabli wezmą.
