niedziela, 7 czerwca 2026

Peoniami lato się zaczyna



Tak obładowana wracam od pewnego czasu z działki, a dopiero w piątek dowiozłam trochę peonii do własnego wazonu. Rozdaję po drodze, znajomym i nieznajomym; kiedy ktoś się zachwyci i skomplementuje urodę kwiatów, albo jak np. jedna babeczka, spytała czy może powąchać, bo kocha ten zapach, wyciągnęłam cały pęk żeby tym zapachem mogła nasycić się dłużej. Ludzie się cieszą i to jak, jedna z osób goniła mnie( nie chciałam wziąć),próbując dać mi własnoręcznie robione mydełka, inna wcisnęła mi kawę, te próby rewanżu nieodmiennie wprawiają mnie w zakłopotanie. A peonie  kwitną tylko przez chwilę. 

Orientację zmieniłam, seksualną ! koleżanka, która wszędzie bywa i wszystkich zna poinformowała mnie, że słuchy chodzą, że ponoć jestem lesbijką.Trzymam się tylko z dziewczynami, szczególnie z jedną, a jak mnie jakas męska osoba probuje dotknać to się wzdragam, wypisz wymaluj homo :) Jednocześnie  poczułam rozbawienie i złośc, rozbawienie, wiadomo , złość, bo ktoś coś chlapnie, wiadomo kto, a inni powtarzają bezrefleksyjnie, przecież w każdej plotce jest ziarno prawdy, czyż nie? A zresztą gdybym miała skłonności do tej samej płci, to co ? Nie wolno mi ? miałoby mnie to jakoś stygmatyzować ?  Niechęc do dziada nagle stwardniała i przybrała rozmiary głazu. Dzwoni koleżanka, inna, z wędrówek, przyjdziesz w sobotę na wycieczkę ?  Chyba nie, odpowiadam będzie W, nie mam ochoty na jego towarzystwo, e tam, mówi, przecież nie ma już powodu, żeby cie zaczepiać, wyjaśniłaś sprawę wyjazdu, będziesz przez niego rezygnować z wyjścia, no weź. Poszłam, dochodzę do grupy, ktos mnie ciągnie za łokieć, odciągając w bok w celu ważnej rozmowy. Jestem niespotykanie spokojny człowiek :) dużo rzeczy trzymam w sobie, ale jeżeli pokrywka mocno zaciśnięta a ciągle dokładane jest do ognia...Kiedy znowu miał mi do powiedzenia cos waznego podczas marszu...uznałam ,ze za chwilę  nie wytrzymam, nie używam przekleństw, niezmiernie rzadko w każdym razie, ale miałam ochotę krzyczeć  ku...odpie...się!  na cały głos. Nie krzyknęlam, cicho powiedziałam prowadzącej że odłaczam się od grupy, byliśmy gdzieś w lesie, nie wiadomo gdzie, poszłam przed siebie, och, to był podmiejski las, góra parę km w każdą stronę...więc wielkie błądzenie mi nie groziło.  

Orientację jednak zmieniam w stosunku podejścia do ogrodkowania. Moją koncepcję wyboru roślin porzucam bo inaczej każdą chwilę spędzę na pieleniu, normalnie garba się dorobię, a satysfakcji z wielogodzinnego kleczenia trudno oczekiwać. Więc to co słabo, albo wymaga sporej pracy w utrzymaniu niech sobie znika, a to co się rozrasta samo z siebie niech rośnie. Np. jeżowek nie mogę utrzymać, a taki jastrun, posadziłam , jedną czy dwie sadzonki i proszę :) Że to nieomal jak chwast ?ale jaki ładny...



20 komentarzy:

  1. Sympatyczne to obdarowywanie peoniami i ślicznie rower zdobią 🙂 U mnie już prawie koniec, deszcz je zmiętolił, a w ogóle mało zakwitło, nie wiem dlaczego.
    Też tak pokombinuję, żeby się mniej urobić, bo sił brakuje na wszystko.
    Jak ludzie lubią takie sensacyjki. Jak posucha to sami sobie stworzą. Nieważne, że nawet w to nie wierzą i że Cię to boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam kłopot z piwoniami w tym roku, dużo pąków szczarnialo, sąsiadka działkowa stwierdziła, że to przymrozki i może miała rację, bo te osłonięte ścianą krzewy rozkwitły wszystkie. A jakie kolory masz ? u mnie są biale z lekko różowym środkiem i jasno różowe, marzyłabym o takich ciemniejszych ew. kremowych widziałam gdzieś, były przepiekne.
      Ludzkie gadanie...kto to spiewał, Rodowicz?

      Usuń
    2. Mam różowe jak Twoje w koszyku, jasno różowe też i taki jakby ciemny "biskupi" kolor, cała zabawna historia z ich nabyciem. No i wczesne wiśniowa czerwień, które chyba faktycznie zmarzły.

      Usuń
    3. Krótko: jadąc rowerem do miasta, widziałam te cuda w otoczeniu "zmęczonego" domu i opuszczenia. Razu pewnego zastałam gospodarza i prawię Mu... Jasne, przyjedź w tym wrześniu, wykopiemy. Nie dojechałam i dobry człowiek zmarł. Proszę sąsiadkę, wyjaśniając Jej. Przedobra kobieta wykopała mi, ale było trudno więc korzeń był jakby bez korzenia obcięty równo jak stół. Myślę, nic z tego chyba nie będzie. Ale wyrosło, hura! I się rozrosło. Chętnie się dzielę kwiatami 😉
      A tam coraz większe zawalenie, ale cudności się uśmiechają przy pochylonym płocie.

      Usuń
    4. Najprawdziwsza prawda, że piwonie trudno wydostać z ich długoletniego miejsca. Początkowo planowałam swoje przeprowadzić, ale kiedy przez kilka godzin dokopałam się dziury do kolan i złamałam łopatę, jakoś szybko porzuciłam pomysł.
      Fajna historia, a że się odważyłaś obcą osobę zapytac to podziwiam.

      Usuń
    5. Bardzo mi zależało, a to starszy Pan był i parafianin, i akurat był na podwórzu 🙂
      Ten Pan opowiedział mi całą smutną historię życia. Żona już nie żyła, a z trójką swoich dzieci prawie nie miał kontaktu. Dom już zawalony, płot też, ale pozostałe peonie główki wyciągały do słońca.

      Usuń
    6. A tą sąsiadkę trochę znałam, jest szwagierką siostry mojej szwagierki. Fajny splocik, nie 😉

      Usuń
    7. Wiesz, to taka krótka piłka, coś na czym mi bardzo zależy szybko załatwić. Ale tak w ogóle to się trudno oswajam i jestem zdystansowana. Ale to życie tak mnie uzbroiło, bo zawsze byłam ufna i dostawałam po głowie.
      Ale się rozgadałam 🙄

      Usuń
    8. Za szwagierkami nie nadążam, kręci mi się w głowie:)
      I ja ostrożna jestem do ludzi, ale na dzien dobry kazdemu daję czystą kartę, dopiero kiedy osoba przestaje mi się zgadzać wizerunkowo, wtedy dystans na kilometr.

      Usuń
    9. Ja w sumie też, bo dlaczego nie (w końcu trochę czasu trzeba żeby wiedzieć kto zacz). Tylko problem w tym że trudno mi potem ten porządny dystans zrobić, czuję się jakoś winna. Głupia ja.

      Usuń
    10. A im bliżej było, tym gorzej odsunąć się, dokładnie...

      Usuń
  2. Piwonie, peonie, petunie, begonie - jak Ty to wszystko rozróżniasz?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku wszystkie wyglądają tak samo.

      Usuń
    2. Piwonie, peonie, bujany wyglądają tak samo bo to ten sam kwiat. I nie wierzę, że nie rozróżniasz kwiatów. Robisz wyklejanki, nie pamiętam fachowej nazwy, ale ważne są dla Ciebie kształty, faktura, forma i dokładnie tym samym kwiaty różnią się między sobą.

      Usuń
    3. No, różnią się, ale nazw nie maja wypisanych. A ja ani ogrodu, ani balkonu nie mam, ani nawet jednej doniczki w domu, to skąd mam wiedzieć takie rzeczy? 😢

      Usuń
    4. Na wszystko przyjdzie czas....:)

      Usuń
  3. Jakie cudne kwiaty! I peonie i jastrun! Chciałabym mieć tyle peonii, żeby móc je rozdawać :). Na razie mam jedną sporą kępę, ale plan jest taki, żeby dosadzić inne odmiany. Uwielbiam peonie! A ogród od dawna mam prowadzony według metody "róbta co chceta", czyli co chce to rośnie, a co nie chce to państwu już dziękujemy. Mniej stresu i mniej roboty :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy kupowałam działkę, miałam w głowie wizję tego jak będzie wyglądać, kiedy ją uporządkuję. Może gdyby była bliżej i mogłabym tam zaglądać w kazdej wolnej chwili realizowałabym ja dalej, bo uparta jestem, ale że dokładnie na drugim końcu miasta...Piwonii mam kilkanaście, może parę więcej krzewow, kiedy oglądałam wystawione na sprzedaż działki, one właśnie kwitły, czyż mogłam się oprzeć?

    OdpowiedzUsuń
  5. dobry człowiek z ciebie.
    kocham piwonie, przypominaja mi dzieciństwo, zapach ogródka babki Zofii...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam podobnych wspomnień, ale takie i inne babcine kwiatki pociągają mnie bardzo. I dziękuję, złe i dobre jest w każdym z nas tylko w roznych proporcjach.

    OdpowiedzUsuń

Psuj

Jestem na whatsappowej grupie rowerowej. I tam panowie, w większości, mało pochlebnie wyrażają się o użytkownikach rowerów, którzy nie robią...