niedziela, 17 maja 2026

Maryję

pojechałam zobaczyć :) Piątkowe przedpołudnie miałam wolne, siostra ostała się z mamą. Skoczyłam tedy na działkę prowadzić swoją prywatną wojnę z przyrodą. W ogródku prym nadal wiodą tulipany, część przekwitła wprawdzie, ale sporo jeszcze stoi niczym żołnierzyki na warcie, są też plamy kolprów w postaci floksów i żagwin bodajże, a także niezapominajki, które się panoszą, ale rzadko je wyrywam bo ten niebiesciutki kolor cieszy oczy i bylina która jak niezapominajka wygląda, ale zdecydowanie nią nie jest.                                                                 


Długo nie zabawiłam bo deszcz zaczął padać, upragniony wreszcie, nie padało przez wiele, wiele tygodni i był to deszczyk idealny, nie ulewa, która spływa po wyschniętej ziemi tylko taki kapuśniaczek zmiekczając glebę i nawadniając jednocześnie. Ze deszcz, że na rowerze, nie szkodzi, odwiedziłam w drodze do domu kilka center ogrodniczych, masa kwiatów, przepięknych, lubię łazić i podziwiać. Z obi wyniosłam tzw. strokrotki afrykańske, przecenione z 10 na dwa, zawsze dają się odratować, z tym, że na balkonie kwitną, kwitną a potem marnieją, wsadzone do gruntu, po kwitnieniu, trochę odpoczywają a potem znowu lśnią kwiatami aż do samych przymrozków. W innym centrum złapałam czubatki, niedrogo, tym razem na balkon, wdzięczne kwiatki znoszące moją południową wystawę i kwitnące bez przerwy do jesieni. 
   

               


 Jestem w stanie oprzeć się wielu rzeczom, kwiatowym okazjom nigdy :)   Wyczytałam w necie że największa Maryja w Polsce ma zostać ukończona w sierpniu, ciekawośc mną miotnęła, aż tak daleko nie jest, pojadę zobaczyć. Przez moment zastanawiałam się czy nie dąc znaku, temu gostkowi, że się wybieram, ale potem myślę sobie,kobieto, naprawdę  chcesz nawiązywać jakiś kontakt z człowiekiem który focha stroi, na twoje nie mogę, niepokoją mnie osoby których reakcje są nieproporcjonalne w stosunku do sytuacji. Sobota była piękna, leciutki wiaterek, rzepak kwitnący. Dojechałam,niestety podziwiać jeszcze nie było czego, zapewne się tam jeszcze wybiorę. Powrotną drogę wybrałam inną, więc ustawiłam nawigację, mapy cz. przejeżdżając przez małe miasteczko skuszona słodkim zapachem zatrzymałam się przy cukierni, ciastko owszem było smaczne ale kawa ohydztwo, wyrzucone pieniadze, cały kubek zostawiłam nie mogąc znieśc paskudztwa, a przecież nie jestem wielką smakoszką, w domu pijam rozpuszczalną, która jest taka se, ale wszyscy moi znajomi mają expresy, wypasione więc znam smak dobrej kawy. Jadę i jadę ,a km na liczniku nie ubywa, przełaczam na inną nawigację, czyli google maps, które miewa fantazję, ale pokazuje zazwyczaj  mniej kilometrów. Każe mi zjechać na polną drogę, o myślę sobie jakiś skrót, jadę, kwitnący rzepak z jednej strony, kwitnący rzepak z drugiej strony, ptaszki świergolą, bajka, po kilku kilometrach zatrzymuję się przed jakimś budynkiem, nawigacja mi każe jechać prosto :) Zawracam, wcześniej było jakieś rozwidlenie i znowu stoję przed czyimś płotem, psy szczekają jak wsciekłe, wychodzi żywy człowiek, pytam się niczym idiotka czy jest tu jakaś droga, chociaż jak gołym okiem sięgnąc tylko pola widać. Facet popatrzył, pomyślał, przepuszczę panią, otworzył mi bramę, przeprowadził przez podwórko, obszczekiwały mnie trzy sztuki psa, otworzył następną bramkę, jak dojedzie pani do asfaltowej drogi , proszę skręcić w lewo, dojeżdżam do asfaltówki, nawigacja skrzeczy skręc w prawo, skręc w prawo, a ty małpo, mysłe, zamilcz i wyłaczyłam paskudę, zresztą byłam już w okolicach które mniej więcej kojarzyłam. A dzisiaj rano działka ciut, ciut, potem prace porządkowe na balkonie i koleżanka z porządną kawą :)




18 komentarzy:

  1. Matki Boskiej Ci się zachciało i co? W pole Cię wyprowadziła! 😂

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy się sprowadziliśmy na wieś wydawałam sporo kasy, jakbym nie mila poważniejszych wydatków, i bardziej celowych, na kwiatki, połowa sie nie uchowała a druga połowa zdaje się zaginęła w pomrokach. teraz ...dostaję, coś tam kupię czasem na targach do donic. aktualnie zamierzam odwiedzać biedronkę pospołu z innymi bo przecenione i tanie. i okazje. jak mi się przypomni. ale chyba tak, bo puste donice...
    czy na tym zdjęciu jest maryja??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej dolna część w każdym razie, to białe to chyba korona, na której będzie stała.
      A nie myślałaś, a propos ogrodu, masz masę różnorodnych zajęć, często wyjeżdżasz, żeby wziąć człowieka co by Ci z grubsza ogarnął tę zieleń, tak żeby Cię na przykład puste donice nie dziabały po oczach ?

      Usuń
    2. ooo nieeee nieeee nieee kochana, ja po to mam ten swój raj w postaci kawałka zieleni, żeby go zapuszczać bez opamiętania, i zasiewać gdy mam fantazję i nade wszystko wyrywać i pielić :-) i nikomu nie oddam a donice mam puste bo czekam aż się na tyle ociepli, żeby w nie wsadzić kwiaty bez konieczności zakrywania.

      Usuń
    3. Och, popieram i rozumiem tę pasję do wyrywania, chociaż bez przesady jednak :)

      Usuń
  3. Niezapominajki to naprawdę kwiatki z bajki. Po tym drzewem są w trzech kolorach, i takie dorodne. Muszę koniecznie nabyć, tylko one chyba lubią podmokły teren, a u mnie piach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka sadzonek dostałam kiedyś od koleżanki, a teraz rosną wszędzie, spróbuj, u mnie nawet na betonie usadowiło się parę lodyzek, wolą bardziej zacienione miejsca, a jak będziesz je podlewać to przypuszczam, że i na piachu urosną.

      Usuń
    2. Spróbuję, a mam przecież dużo kompostu, to im dam. Tylko kosmosy lubią piasek. Mam hyzia na punkcie kwiatów, jako i Ty 😉 Polecam Ci kosmosy z nasion. To są też kwiatki z bajki, to znaczy z kosmosu 😉 Tylko dziwna sprawa, że z trzech torebek wyszło sztuk 28, ale z tych 28. w przyszłym roku rozsieje się dużo, i potem każdego roku się wysiewają. Mają tyle wdzięku... A może je masz?

      Usuń
    3. A jak myślisz? 🙂W ubiegłym roku miałam, w tym jeszcze nie wiem późno wystartowały roślinki, niewiele pielę bo jak coś dopiero wychodzi z ziemi trudno orzec czy to chwast czy nie, nauczka z poprzedniego roku kiedy wypielilam kawałek do czysta , potem przypomniawszy sobie, że tam przecież wcześniej sialam🫣

      Usuń
  4. No właśnie, jak mogłabyś nie mieć kosmosów... Może się ostało choć parę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błędnie odczytałam... Czyli na pewno będą 👍🏼

      Usuń
    2. A właśnie ze nie widzę:( Rozsiały się nachylki i jeszcze inne kwiatki, nazw nie pamiętam i moze aksamitek kilka i chyba werbena patagonska, która ponoć nie znosi mrozów. Mam co do niej mieszane uczucia, z jednej strony jest bezobsługowa i ładna,z drugiej strony w ubiegłym roku bezczelnie zaczęła zagarniać miejsca nie przeznaczone dla niej.

      Usuń
    3. Szkoda by było. Znowu nabędziesz...

      Usuń
  5. Fajna ta podróż z poszukiwaniem drogi 😁

    A wyobrażam sobie jak wracałaś po tych wizytach w ogrodniczych z ukwieconym rowerem 😀

    OdpowiedzUsuń
  6. Ukwiecony rower to będzie tak naprawdę kiedy zakwitną piwonie, wiozę wtedy całe ich pęki przez miasto dla siebie, dla mamy, dla koleżanek.

    OdpowiedzUsuń

Chichot

Z ostatniego,napisanego przeze mnie postu  wynika, kolokwialnie mówiąc, ze żal mi dupę ściska, bo bliżsi i dalsi znajomi wojażują sobie po ś...