niedziela, 24 maja 2026

Ciemna masa

głąb i tłuk  będzie produkować dzisiejszy  post. Nie mam humoru i szczery zamiar wylania  żali i frustracji, ostrzegam uczciwie. Z drugiej strony to już mi się nieco ulało, wracałam z działki, rower nie w pełni sprawny, żadne wycieczki nie wchodzą w grę, zbliżam się do faceta na ścieżce rowerowej, chcąc go wyprzedzać, a ten mi przed nosem  zaczyna skręcać, sekunda pózniej oboje byśmy leżeli. Dziad krzyczy ,ze odległości nie zachowuję, normalnie bym machnęła ręką i pojechała dalej ale dzisiaj staję i też krzyczę , że jedzie się po prawęj stronie a rączki od czego ma, sygnalizuje się  manewr skrętu, on się  drze i ja się drę, głośno, ludzie stają i patrzą co za awantura :)  Zaczęło się na zajęciach komputerowych, na których siedziałam i nie rozumiałam nic, jakby ktoś po chińsku do mnie mówił, nie, wróc, rozumiałam teoretycznie każde słowo, ale nie byłam w stanie przełożyć tego na czynności wykonywane na kompie, no tłuk, prowadząca podeszła, trzeba tu i tu, a teraz dalej proszę samej, samej ? ale co?  siedziałam nie wiedząc co kliknąć i gdzie. Zadne pocieszenie, że wiele osób też miało problemy, a słowa, że w tym wieku mamy prawo nie wiedzieć to już irytują mnie do białości, problemy z rozumieniem można mieć w każdym wieku, a w naszym wieku to co ?szare komórki wyłaczają motorek, śliniaczek i ślinianka tedy ? W dniu następnym chciałam wymienić pewną zużyta częśc w rowerze, pokazano mi wcześniej jak to robić, i wyglądała zapewniam,  czynnośc na rzecz najprostszą na świecie. Po co do serwisu, kup i wymień, kupiłam i potem ślęczę nad rowerem, polużnić tę linkę czy wypiąc całkowicie, u góry czy z dołu, nie chce wyjśc po dobroci, siła probować, a jak zepsuję, 10 km będę prowadzić rower do domu? Nic nie zrobiłam, a przecież wiedząc ,ze technicznych talentów mi brak powinnam wcześniej każdy ruch kolegi sfotografować i opisać jeszcze dokładnie.  Moje towarzystwo rozjeżdża się, jedni są już w Afryce i nie, nie żaden Egipt czy inne Maroko, inni pakują się na wyjazd do Szwecji, koleżanka przysyła idylliczne zdjęcia znad morza a ja ???    Na domiar męczy i gniecie mnie fakt, że będę musiała swoim rajdowym towarzyszom dać znać ,ze  na następny rajd z nimi się nie wybieram, żeby mieli czas znależć kogoś innego. Nie wiem co  powiedzieć, prawda ,ze jest to dla mnie zbyt wyczerpujące, nie zabrzmi zbyt wiarygodnie, sama bym  nie uwierzyła, Czy to na rowerach , czy na wędrówkach gdzie jestem ? Jeżeli nie przed wszystkimi, to na pewno z przodu, zwolnij, zaczekaj, przyhamuj, słyszę najczęściej. Gna mnie jakaś energia  ale potem w domu odcina  totalnie. Ze brakuje mi kasy, tu na blogu mogę się pożalić, przy innych nie mrugnę okiem kiedy mowa o kosztach. Najprościej byłoby wymyślić jakąs chorobę, ale przesądna w tym temacie  jestem, wiadomo że gdzieś jakaś czeka na zakręcie. I nie lubię kłamać, nic dziwnego zresztą, patrzac na początek posta, kłamstwa to ponoć domena ludzi inteligentnych. Odkryłam też w pewnym momencie z przerażeniem ,ze czytanie nie sprawia mi przyjemności.  Cały czas tłukę trzeci tom Problemu Trzech ciał, jestem przy  stronie 383 i obiecałam sobie solennie, że nie przeczytam już ani kartki. Skarżyłam się jednemu bibliotekarzowi, przesympatyczny i przezabawny człowiek, nosi muszkę i kamizelkę, bez względu na porę roku, że tej pozycji po prostu nie da się czytać, a ten zdziwiony, przecież Cixin Liu zawsze pisze taką matematyczną fantastykę, nie uznałam za stosowne przyznać, że pierwszy raz w życiu sięgnęłam po chińskiego autora a o wyżej wymienionym nigdy wcześniej nie słyszałam. Jako że polecanej przez dziewczyny pozycji Gorzkiego nie było wzięłam inny tytuł tegoż autora, uznając że jeżeli jedna rzecz była dobra inne powinny też być niezgorsze no i klops, przeczytałam, ale , no właśnie ale, potem Małecki , nie dotarłam do końca, ostał mi się Horst i przy nim w końcu odżyłam i poczułam z ulgą,że jednak lubię.  Z dobrych rzeczy w BBC powtarzają Ludwiga, fantastyczny serial kryminalny, dobra muzyka, jeżeli będą powtarzać trzeci raz obejrzę z równą przyjemnością. Z dobrych rzeczy , truskawki, moje pierwsze w tym roku, o dziwo mrówek na truskawkach nie ma, zastanawiam się czy to nie gorczyca je przegoniła,która dalej rośnie sobie spokojnie pomiędzy krzaczkami. Z dobrych rzeczy orliki kwitną, w ubiegłym roku nie miałam żadnego, pierwszego ukradłam, drugiego kupiłam, kilka egzemplarzy sama wyhodowałam, podglądam następne pąki ,może będą jeszcze inne kolory.

 








12 komentarzy:

  1. Jestem głąb techniczny i ten tam... komputerowy do potęgi. Bystrość też się poszła bujać :( Z tego tytułu nie będę się biczować 😉
    A orliki masz cudne, u mnie się wygubiły, muszę nabyć. Wszystkie kwiotki bym chciała mieć, muszę się opamiętać bo już wiosną podlewałam. Kto u mnie w domu rodzinnym podlewał kwiaty? Nie było takiej potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli możemy sobie rękę podać , tyle że bez komputera w tej chwili to nieomal analfabetyzm I człek zostaje wykluczany po kolei że wszystkiego, tak że trzeba walczyć, w każdym razie próbować. Orliki wydają mi się dość odpornymi kwiatkami, z drugiej strony hugo je wie:)

      Usuń
    2. W dużym mieście masz duże możliwości doszkolenia, dobrze że korzystasz. Ja mogę liczyć tylko na dzieci. Jakoś się doturlam 😉

      Usuń
    3. Takich pełnych orlików jeszcze nie spotkałam, piękne. Czekam na twoje piwonie, to mój kolejny bzik...

      Usuń
  2. Niestety z czytaniem u mnie też gorzej. Ale nie mam zamiaru męczyć tych dziwadeł, już nie wiedzą co wymyślać. A obyczajówka to już takie kluchy, że dzięki. Jakby nie mogło być dobrych książek, jak za dobrych czasów. Na szczęście bardzo lubię biografie, wspomnienia - i te zawsze mogę sobie kupić za grosze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez czytania nie ma dla mnie życia, stałoby się nie do wytrzymania.

      Usuń
  3. czasem nas dopada taki zły demon.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyznaję zasadę, że jeżeli książka jest do dupy albo mi nie wchodzi, to ją rzucam. po co się zmuszać i męczyć, skoro na świecie jest tyle fajnych książek, że do uśmiechniętej śmierci ich nie przeczytam?
    Orliki są przecudnej urody!
    I też permanentnie brakuje mi kasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj też tak mam, ale kiedy raz i drugi przynosisz stosik lektur i tylko mielisz i mielisz bez zaangażowania to jest dołujące uczucie.
      Większość z nas ma jakieś finansowe niedostatki, tylko skala bywa różna. .

      Usuń
  5. Te zajęcia powinny mieć takie etapy krok po kroku, aby każdy zrozumiał. Jeśli sporo ludzi nie wiedział co i jak, to może były one źle prowadzone?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziewczyna ktora prowadzi zajecia jest mgr bibliotekoznawstwa, czyli przygotowania do uczenia nie ma. Ale jest przesympatyczna i ma dużo cierpliwości, podziwiam. Są u nas osoby, które nigdy nic nie rozumieją, i nagle poczułam się jak jedna z nich :)

    OdpowiedzUsuń

Chichot

Z ostatniego,napisanego przeze mnie postu  wynika, kolokwialnie mówiąc, ze żal mi dupę ściska, bo bliżsi i dalsi znajomi wojażują sobie po ś...