sobota, 25 kwietnia 2026

Wplyw ruchu fizycznego


 Na zdrowie i urodę nie jest tak oczywisty jakby się wydawało, szczególnie jeżeli dotyczy to emerytowanej byłej bizneswoman. Nos w strupach, broda to praktycznie jeden wielki strup, o pozostałych częściach ciała nie będę wspominać,  pozostają ukryte pod warstwą ciuchów, więc się nie liczą. Zjeżdżaliśmy z zapiaszczonej górki, rower nagle stanął dęba w piachu, ja poleciałam dalej. Najpierw myślałam, że już po mnie, bo wszędzie czułam ból, a nie dane mi było się zastanowić co i dlaczego, bo się wiara zleciała i stała  nad głową,w naszej grupie był chirurg, oczyścił mi twarz z krwi i brudu, poprzylepiał plastry, kończynami dało się ruszać, więc nie chcąc uchodzić za mięczaka znowu wsiadłam na rower. Nie byłam najgorzej poszkodowana, jedna z dziewczyn na bardzo stromym podjezdzie, wywinęła kozła do tylu wraz z rowerem. Salto owe zdarzyło się w innej grupie, w naszej jedną z dziewczyn zabrała karetka. Piękne okolice, wzdłuż samych jezior, ale trasy poprowadzone tak, że masakra. Piach i kamienie, ścieżki rowerowe omijaliśmy dużym łukiem. Autora, który nam przygotował te trasy, pokarało, ścieżki wokół jezior pokryte były grubą warstwą liści, a pod tymi liśćmi doły i ten ci rowerzysta wleciał w jeden z tych dołów, potem już tylko samochodem stawał i zdjęcia robił. Moja kumpela, która dzielnie walczyła po przyjsciu do pokoju,pierwszego dnia, zdjęła tylko buty, powiedziała, że jej słabo, musi odpocząć, skrzyżowała ręce na piersi i zasnęła, sprawdzaliśmy czy oddycha bo leżała nieruchomo jak jakaś mumia. Dni były tak wyczerpujące fizycznie, że chociaż ośrodek mieścił się nad przepięknym jeziorem, dopiero przed samym odjazdem, poszliśmy na molo, co dla mnie która uwielbia łazić po takich miejscach jest rzeczą niewyobrażalną. A. która parę miesięcy temu kupiła sobie wypasionego Unibika, powiedziała, że zaczęła szukać info o elektrykach ;) fakt całkiem sporo uczestników popylało na właśnie takim sprzęcie. Jeżeli o mnie chodzi, nawet jeżeli rozłożą przede mną czerwony dywan, na następny rajd się nie wybieram. Najbardziej w tym wszystkim szkoda towarzystwa ludzi, kilkaset osób uśmiechniętych, życzliwych, żadnych przekleństw, żadnego śmiecenia po drodze. Z każdym można porozmawiać, każdego poprosić o pomoc. I z A. rozumiemy się bez słów, ona zacznie coś mówić, ja kończę i odwrotnie. Najbardziej mnie raża jej dyktatorskie skłonności, ale może dlatego mnie rażą, że ja też lubię rządzić, chociaż nie przyznaję się wcale. Kiedy słucham jej opowiadań o życiu, to nie wiem, czy nie powinnam jej nie lubić. Ona wychuchana córeczka, ja bita i wiązana. Studia, jaki tylko kierunek chciała, u mnie: studia?! ty pasożycie jeden, robotę ci w geesie załatwiłem, nie chcesz tam pracowac, wynocha z domu . Ech, nie ma sie nad czym rozczulać. Ostatnie dni pracuję zawzięcie na działce,do pokazywania ludziom się nie nadaję, a tulipany  mam we wszystkich kolorach tęczy:)

20 komentarzy:

  1. Podziwiam wytrwałość! A gdzie ten rajd się odbywał? I czemu omijaliście ścieżki rowerowe, tak źle przygotowane, czy raczej chodziło o wybieranie trudniejszych tras? Ja od zeszłego roku mam elektryka (nie w wersji "samojezdnej", trzeba pedałować, ale z wybranym wspomaganiem) i bardzo go sobie chwalę, przy moich problemach z kolanem to prawdziwa ulga, a przyjemność z jazdy ogromna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazę mieliśmy w Czaplinku, wydawałoby się żadne trudne tereny :) Przez ścieżki rowerowe czasami przejeżdżaliśmy, więc widziałam, że są tam takowe. Organizatorzy chcieli nam urozmaicić dni, chociaż przypuszczam, że do końca to tak celowe nie było, opracowywano trasę wiele tygodni wcześniej, kiedy te piachy nie były tak wszechobecne. Elektryk na chwilę obecną to dla mnie marzenie trudne do realizacji, jako że rower dźwigam z góry na dół i odwrotnie, musiałby być lekki, a te kosztują :(

      Usuń
    2. O, to moje tereny "jeździeckie", od lat spędzam urlopy 6 km od Czaplinka, uwielbiam te okolice :-) Za dwa tygodnie będę tam przez kilka dni. Rzeczywiście bywają piaszczyste drogi, ale jest też dużo fajnych twardych polnych i leśnych, są też świetne nowe ścieżki. Elektryk faktycznie dużo cięższy od zwykłego.

      Usuń
    3. To zazdroszczę urlopów spędzanych w tych urokliwych okolicznościach przyrody. Podczas rajdu tylko okiem rzucałam, skupiona na drodze przede mną. Spaliśmy w Kusym Dworze. Jednego dnia mijaliśmy Borne Sulinowo, innego dnia jakieś palace. Żałuję bardzo, że czasu nie stało, żeby popodziwiać. Nie sądzę też żebym tam wróciła, trzy przesiadki czyli cztery pociągi, a to nie jest przecież aż tak daleko.

      Usuń
    4. Okolice cudne, w dodatku kompletnie niedoceniane i nieodkryte, więc pustawe nawet w sezonie. Jak na plaży w mojej wiosce są 4 osoby, to już tłum! Przez większość czasu mam ją na wyłączność :-) Grzybów zatrzęsienie, okolice świetne do zwiedzania, kwatera tania i wygodna, a samochodem dojeżdżamy tam w trzy godziny. Dla mnie raj na ziemi :-) A jakby ktoś chciał się rozerwać, to Pol-and-rock za miedzą. Ten pałac to pewnie Siemczyno, tam są fajne Dni Henrykowskie.

      Usuń
    5. Siemczyno może być, nazwa wydaje mi się znajoma :) I tak, też ciagnelabym do tych miejsc. W ktorąkolwiek stronę bysmy nie jechali zawsze bylo widać jakieś jezioro. Powiadasz jeszcze, że i w sezonie tłumów nie ma. A zadziwiająco dużo było takich miejsc postojowych z ławeczkami, osłoniętych od deszczu. I ode mnie samochodem 3godziny, może ciut więcej.

      Usuń
  2. i dlatego przestałam jeździć na mojej landarze tutaj lasami, polami...też zaliczyłam kilka wywrotek. oczywiście nie takich, i niech sie buzia i reszta goi dobrze. No powiem ci, że złamany kręgosłup to jest kiepska sprawa a nawet ręka.
    Lubisz rządzić powiadasz ;-)
    ja zamierzam kupić elektryka, ale czekałam bo miały stanieć czy coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg. mojej skromnej opinii elektryk nie zapewnia większego bezpieczeństwa, szybszy może być i o wiele cięższy, toteż skutki wywrotki mogą być rownież poważniejsze. Czekasz na obiecane dopłaty, pewnie prędzej emerytury doczekasz :)
      Źle napisałam, nie lubię rządzić, ale zdecydowanie nie lubię być rządzoną i pytania tylko pro forma, czy się na coś zgadzam. W naszej trójce wyjazdowej przyjaciel A patrzy w nią jak w obraz, więc kiedy miewam odmienne zdanie trudno mi je przeforsować.

      Usuń
  3. Można powiedzieć że szczęście w nieszczęściu, bo mogło przecież być gorzej. To leciałaś na szczupaka, tak jak ja 20 lat temu. Sobotnie popołudnie, zero ruchu, ja na nowym rowerze z hamulcami ręcznymi. Nagle z podporządkowanej osobówka, ja automat. ręczny i szczupak na asfalt. Jakimś cudem czysta twarz bo walnęłam na klatę i bezdech (trzeci w moim życiu, dwa razy jako dziecko, bo skakałam po płotach) plus krew z ucha. Nawet się nie zatrzymał.
    Też "nie przepadam" za byciem rządzoną, ale calutkie już dość długie życie tak mam z każdej strony 🫠Ale pewnej granicy przekroczyć nie pozwolę i z siostrą aktualnie separacja.
    Wolę jeździć na zwykłym żeby był jakiś wysiłek, bo i tak za dużo nie jeżdżę, niestety.
    Tulipanów "zazdroszczę". U mnie wszystko w przeciągach, nie da się inaczej,więc wszystko marne...
    Niech się gładko goi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętasz ten moment, te sekundy kiedy lecisz i wiesz, że krzywda ci się stanie i nic nie możesz zrobić ? Niechaj nam tylko wspomnienia zostaną, żadnych więcej powtórek. Bezdech ? Myślałam, że to niemowląt, a potem tylko chrapaczy dotyczy.
    Relacje bywają trudne, trochę łatwiej, kiedy problemy dotyczą obcych osób, bo zawsze można się odciąć, w rodzinie to zawsze bardziej skomplikowana sytuacja.
    Twarz mi się wygładza o dziwo dosyć szybko, polecono mi masc z propylisem i nie wiem, czy to jej wpływ, ale strupy znikają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, a przecież to ułamki sekund 🫨 Niemożność złapania oddechu przy takim uderzeniu - koszmar nie do wyrażenia.
    Dobra maść bezcenna. Gdy mi gruba szyba spadła na środek nosa (do dziś nie pojmuję że mi go nie odcięła), to dobre maści sprawiły, że nawet śladu nie mam. Będzie gładko 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie brakowało Ci życiowych atrakcji 😀

      Usuń
    2. Nie 😄 A też dobre było jak wyskoczyłam z pociągu, w jednej ręce bombki bo to przed świętami było, w drugiej torba - z internatu do domu jechałam. Na tym kończę bo już mi się worek rozwiązał, tak że no...

      Usuń
    3. Acha, bombki ocaliłam, ręki nie 😉

      Usuń
    4. Bombki cenniejsze, Ty już mniej :)
      Kiedy leżałam na intensywnej terapii po wypadku, pierwszy telefon był do koleżanki, żeby zaopiekowała się rowerem leżącym ciągle na skrzyżowaniu:)

      Usuń
    5. Co my takie panny fikalskie...
      Nie pytaj mnie ile razy leżałam pod rowerem😉 Najgorsze że raz przejechałam pieska, na szczęście nie poturbowałam go za bardzo, bo wolałam siebie "zabić". Rozwalone kolano i najlepsze portki, ale najważniejsze że piesełek mało ucierpiał...
      Rower najważniejszy, bo jak bez niego żyć, no i bombki💣💣

      Usuń
  6. Matko cudowna, ostatnie parę linijek, dosłownie kilka słów na temat dzieciństwa i włosy na głowie stanęły mi dęba. Nie potrafię poukładać sobie w głowie tego, co przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Och Frau ,życie, jak sama doskonale wiesz, bywa cholernie niesprawiedliwe. I co z tym można zrobić? Ano przeważnie niewiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo i nic. Odczuwam to boleśnie.

      Usuń
    2. Na ogół coś można, choćby walić głową w ścianę.

      Usuń