niedziela, 8 marca 2026

Swiętowałam

 


dziś zacnie, umyłam okna wychodzące na park tylko, bo nikogo osłonięta przez drzewa w oczy tą czynnością nie kłułam. Jutro może z rana machnę w pokoju córki. W tygodniu nie miałam czasu, cięzkie jest życie emeryta, doprawdy czasu brak :) Pogoda, przepiękne słońce spowodowało, że wszystko nagle nabrało tempa. Wsiadłam na rower, działka, na której w pip pracy. Człek albo się odzwyczaił, albo starzeje nieuchronnie, bo kilkugodzinne piłowanie czy grabienie powodowały, że po powrocie siedziałam otępiała na kanapie nie będąc w stanie nic więcej zrobić. W tygodniu byłam pierwszy raz na wycieczce z grupą rowerową do której się wcześniej zapisałam. Ludzie wydają się ok. stety albo niestety nie będę z nimi często jezdzić, mają zwyczaj robić popas w przydrożnych knajpach. 10 zl na byle jaką kawę, to opakowanie felixa, a ja mam ścisły reżim wydatkowy. Niestety darmowe saszetki nie przypadły Mackowi do gustu, co mam powiedzieć kotu, który miauczy pod drzwiami, Nie dam ci nic, przepiłam,  nie robi się tego kotu.  Nie zapomnę tej starszej sąsiadki, ktora każdego wieczoru krzyczała z balkonu Maciek do domu! Maaciek ! I Maciek leciał.   Babcia się wzięła i umarła a jej rodzina... Pojawiła się perspektywa pracy, z mojego punktu widzenia fajnej, prowadziłabym samochód, dzisiaj wsiadłam do onego z tremą, bo od czasu sprzedaży swojego nie byłam kierowcą, ale wydaje się ,ze to jak z jazdą na rowerze, trudno zapomnieć.  O zarobieniu dodatkowych groszy myslałam już wcześniej , styczeń, luty i prawie już miałam coś tam nagrane, ale wycofałam się. Mama, zbyt chętna do wychodzenia w najgorsze ślizgawice, obca osoba nie byłaby jej w stanie upilnować. Ile się natłumaczyłam, ile nawkurzałam, parę razy głos podniosłam bo  nerw mi się skonczył. Może się sytuacja wyklaruje, oby, zapisałam się znowu na rajd, nie powinnam, ale ,ze koleżeństwo nalegało tak bardzo, jak tam było w tym powiedzeniu o Cyganie, dla towarzystwa powiesił się czy utopił ? W tygodniu poszłam też na wykład, historia teatru zatytulowany. Ach mysłałam starożytnośc, Szekspir, którego postać ciągle wydaje się zagadką, a co było ? Nuda panie, daty i nazwiska kolejnych dyrektorów, parę anegdot, rzecz bowiem tyczyła naszego miejskiego teatru, niby dobrze wiedzieć więcej o miejscu w którym się mieszka, ale mnie fascynują duże tematy, jeżeli historia to ta najodleglejsza, kula ziemska , kosmos itd. :)   Wędrówka była cudna, żadne kwiatki się  jeszcze nie pokazały, ale drogi leśne przeschły, ptaki świergoliły, słońce żadnych zahamowań nie wykazywało, trochę ludzi na spacerach w tym te cztery piękności, oporne w pozowaniu :)

12 komentarzy:

  1. Mieszkając w mieście, masz inne perspektywy na wszystko, m.in. na pracę. Zawsze jest szansa coś znaleźć. I super że masz prawko...
    A kondycji można ci pozazdrościć - kilkugodzinne piłowanie...hm Ja aktualnie "grypię". Głowa, kości żuchwy i szczęki, okropność. Bądź zdrowa 🙂

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że u Ciebie powoli idzie u ku lepszemu, tzn grypa odpuszcza, tylko wiem, człowiek słabuje potem i dlugo usiłuje dojść do stanu z przed, wystaw te bolące kości na słonko, może coś pomoże.
    A propos pracy, teoretycznie masz rację, w praktyce zgoła inaczej to wygląda. Nie mam zamiaru pracować na cały etat, ani dojeżdżać daleko i pogodzić godziny z opieką nad mamą, nie skleja się nic a nic.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, słonka już coraz więcej, a mnie też już trochę lepiej...
    Opiekujesz się mamą, to ci trudniej to łączyć, poza tym cały etat to trochę za dużo. Ale na wsi to w ogóle bez szans, w mieście, zwłaszcza większym, pomalutku coś znajdziesz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę lepiej,piszesz, czyli jeszcze nie do końca dobrze, ach te choróbska a kysz !
    W mieście wiadomo są inne możliwości i trochę inne życie. Rozmawiałam dzisiaj z sąsiadem działkowym, jego brat pracujący na gospodarce odszedł w wieku lat 60, a jego żona w tej chwili po siedemdziesiątce bardzo choruje. Moi koledzy 60+potrafią 200 km przejechać na rowerze w ciągu dnia, czyli różnica w jakości życia wydaje się znaczna.
    W kwestii pracy ta ostatnia propozycja chyba nie wypaliła,i na razie szukać nie będę, za miesiąc mam kilkudniowy rajd, który po powrocie będę odchorowywać następnych kilka dni , czyli okolicznosci nie sprzyjają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruch jest bardzo ważny, ja muszę się trochę więcej przyłożyć. Ale nie jestem za nadmiernym żyłowaniem się. Wydaje mi się że złoty środek najlepszy.
      Kilkudniowy, o mamuniu 😉 Jak masz odchorowywać, to może lepiej nie brać udziału...

      Usuń
  5. Przesada w żadnym kierunku nie jest wskazana, trzeba też wziąć pod uwagę swoje możliwości i upodobania, tak że całkowita zgoda.
    Planowałam nie jechać, przed ekipą tłumaczyłam się, że trzy przesiadkowa podróż pkp z rowerem obladowanym sakwami jest dla mnie trudna do zaakceptowania, znaleziono mi więc miejsce w samochodzie...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, na emeryturze czasu brak 😁😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakkolwiek absurdalnie to brzmi, tak właśnie jest 😄

      Usuń
  7. Co tak piłowałaś przez kilka godzin?! 😧 😯

    OdpowiedzUsuń
  8. Życie posiadacza ziemskiego prawie jak galery😂
    Stare drzewa na działce, z którymi w przypływie energii usiłuję zrobić porządek. Mam zwykłą piłę, którą macham aż do omdlenia ręki.

    OdpowiedzUsuń