wtorek, 17 marca 2026

Promocje w Biedronce :)


 Kocisko wiadomo, gdzie da się wejśc, tam wchodzi i całkiem długo w tej torbie siedział.  Sobotnia 16 kilometrowa wędrówka, samymi lasami przy przepięknej pogodzie i niedzielny wyjazd rowerowy, co by kondycję rozwijać, pierwsze w tym roku 80 km spowodował, że z sił opadłam, sflaczałam niby ta przebita dętka rowerowa, dalibóg robiłam tylko rzeczy niezbędne do życia i nic więcej. A przepraszam, wczoraj zamiast na wykłady, do których słuchania sił niezbędnych ku temu nie znalazłam , pojechałam do galerii połazić za butami. Przymierzyłam kilkanaście par, zgrzałam się jak mops, parę razy zostawiłam przy jakiejś półce siatkę z żarciem dla kota, co sobie uprzytomniwszy latałam gorączkowo szukając tejże. A najlepsze, co oznacza złe, przymierzając te buty , uświadomiłam sobie, że swoje własne uwalone są od spodu psimi kupami, z zewnątrz niby nic , a głebokie bieżniki wypełnione sa brązową substancją. A zaledwie rano czyściłam skrupulatnie inne pozbywając się tego ohydztwa. Takie są uroki wychodzenia z psem, przecież wiem i uważam, ale tyle tego dookoła się wala, że prędzej czy pózniej się w coś wdepnie. Sama sprzątam, całkiem spora rzesza właścicieli też to robi, ale są też tacy których pupile zostawiają pamiątki na samym środku chodnika, o trawnikach zamilczę.      Z pracy nic nie wyszło, a już witałam się z gąską i w myślach rozparcelowywałam zarobki, ech. Teoretycznie byliśmy dogadani, daty, godziny, kwoty, uparłam się jeszcze tylko ,ze samochód potrzebuję zobaczyć, pamiętna sytuacji, kiedy koleżanka zostawiła mi swoją landarę, a ja nie umiałam jej nawet otworzyć. Jazda wg. mnie wypadła nie najgorzej, ale kiedy facet który wcześniej dzwonił prowadząc długie i męczące dla mnie rozmowy, ja jako była bizneswoman, w interesach konkretna jestem i rzeczowa, a ten gadał i gadał, jakby imiona dzieci i dziadka do czegoś potrzebne były, zamilkł na parę dni ,wiedziałam ,ze sytuacja nie rokuje. W końcu zadzwonił i przepraszał, znowu rozwlekle i nawet nie mogę mieć do niego pretensji, znalazł kogoś z własnym transportem, co było dla niego dużo lepszą alternatywą. Przy dzieciach w wieku szkolnym bez samochodu, to jak bez ręki, a ja zabierałabym go na długie godziny, wożenie na zabiegi do innego miasta. 

Natknęłam się na blogach, do których zaglądam na dyskusję o książkach. Dla mnie czytanie to alternatywne życie, kiedy przeżywam złe chwile, takie, które wydają się nie do udzwignięcia, kiedy rozsypuję się na drobne kawałki, uciekam w ksiązki, tam szukam ratunku i pociechy. Z mojej perspektywy podział na literaturę łatwą i trudną jest nieważny i zadęty. Wszystko zależy od odbiorcy, od jego potrzeb, wrażliwości. Z tej dyskusji wyniosłam info, o istnieniu niejakiej profesorowej Szczupaczyńskiej. Będąc w bibliotece, spojrzałam na  półkę. Po pierwszym tomie uznałam, że całkiem niezle się czyta, bo do Mroza podchodziłam dwa razy, sugerując się jego popularnością i odpadałam po przeczytaniu zaledwie paru stron.

16 komentarzy:

  1. i dobrze :-)
    Szczupaczyńska świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze skojarzenie, że pani do Dulskiej podobna, w miarę jednak rozwoju akcji, szybciutko zmieniałam zdanie. Pyszna jest historia w tle, z tymi wszystkimi nazwiskami w tle tak bezceremonialnie traktowanymi.

      Usuń
    2. o tak, zwłaszcza obcesowe potraktowanie demona Przybyszewskiego :-DD

      Usuń
    3. I Wyspiański jako chłystek, nawet mistrzowi Matejce się oberwało:)

      Usuń
  2. 80 km w jednym rzucie, czy z tymi 16. to i tak byłoby 64. Duużo. Inna praca się znajdzie. Słodki w tej torbie, jak one to lubią 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie o kilometry wszak chodzi, tylko o fakt, że dwa dni pelne aktywności tak mnie wyczerpały, że padłam niczym nienaladowana bateria, miałam lepsze mniemanie o sobie:)
      Najsłodszy jest jak wlezę w jego wymiociny tuż przy łóżku, przysięgam sobie wtedy nigdy więcej zwierzaków.

      Usuń
    2. Lepsze mniemanie o sobie... tyle kilosów...Chyba wpadnę w kompleksy 🙃

      Usuń
    3. Please, Basiu w naszym wieku żadne kompleksy, każda z nas jest inna i to jest fajne.

      Usuń
    4. Tak pół żartem 🙃

      Usuń
    5. Jeżeli z przymrużeniem oka :)

      Usuń
  3. Oesu, czytanie Mroza jest łatwiutkie jak bułka z masłem!
    Przez wszelkim złem świata tego i mego wewnętrznego też uciekam w książki i... w sen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Snu to Ci zazdroszczę z całego serca, im bardziej staram się spać tym mniej mi to wychodzi, czasami proszkiem się ratuję. A Mróz, w ogóle do produkcji polskich autorów czuję pewną podejrzliwość, bo caly szereg innych nazwisk jest dla mnie nieczytliwy, więc jak natknę się na pozycję, od której trudno mi się oderwać to jestem najnormalniej zdumiona :)

      Usuń
    2. O, popatrz, a ja lubię polską literaturę. Jakoś tak mi wchodzi.

      Usuń
    3. Dzięki co niektórym blogom moje nastawienie deczko się zmienia, może zbyt szybko wydalam opinię, niestrawne czytadła bywają przeciez w każdym języku.

      Usuń
  4. I tak mam wrażenie że dużo ludzi sprząta po swoich psach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i...jej nie masz o czym świadczą moje buty po powrocie że spacerów:)

      Usuń