swojego listonosza. Spaceruję sobie w piątek z piesem po lasku, gdzie Bari jak to Bari szczeka,a głos ma potężny i donośny, dzięki czemu cała okolica wie,ze Bari jest i ma się dobrze i słyszę krzyk, odwracam się a tam listonosz stoi na chodniku i macha do mnie, , mam polecony . Polecony ? Dziękuję bardzo. Wdzięcznośc czuję, ominął mnie bowiem nagły skurcz serca, przy wyciąganiu awiza. Skurcz, bo w pracowych czasach za awizem często kryła się korespondencja z US, co zawsze oznaczało kłopoty. Teraz urzędy skarbowe uczłowieczyły się, ale kiedyś, gdy babka zza okienka wyciągąła kopertę z wiadomym stemplem, miękły mi nogi. Raz nawet oskarżono mnie o przestępstwo skarbowe, nie nabiłam dwóch kopert za 10 gr. kara kilkaset zł. Jeżeli nie US to ZUS czyli papierologia bez końca, moja księgowa była do luftu, dawna koleżanka i po odejsciu exa powierzenie jej wszystkiego to jeden z moich największych błędów przy prowadzeniu biznesu. Trzecia opcja to mandat, albo ściślej przypisane mu punkty karne, był okres kiedy brakowało mi jednego punkcika do utraty uprawnień, a przecież samochód był niezbędny do prowadzenia działalności. Listonosz oszczędził mi też konieczności chodzenia na pocztę, mam dwie w okolicy, raz odbieram list na jednej, raz na drugiej, nie pytajcie czemu, oba te punkty otwarte są w dziwnych godzinach. No i jak tu go nie kochać ? :)
Na wczorajszą wędrówkę wypięlam się , krótka i po mieście. Jeżeli krótka to dołącza sporo osób, które wolniej chodzą, i potem jest sarkanie dlaczego tak szybko, kiedy przerwa i tak w koło Macieju. I jak teoretycznie jestem oczywiscie za opcją żeby jak najwięcej osób chodziło i utrzymywało tempo wg swoich możliwośc,i tak praktycznie męczy mnie to i wkurza, a chodzę przecież po to żeby robić sobie dobrze, w szerokim rozumieniu tego słowa :) Toteż wczoraj poszłam ze zniczem w dłoni na cmentarz, rocznica śmierci taty i zrobiłam tych kilometrów dwa razy więcej niż zrobiłabym na wycieczce. Ruszanie się, czyli w tej chwili chodzenie , potem rower to dla mnie chyba najbardziej optymalna i możliwa forma utrzymania wagi. Z dietami mi nie po drodze, nie lubię gotować. Nie jestem też w stanie odstawić całkowicie cukru, mogę próbować ograniczać ,ale tak wcale nie ma mowy, czasami zjedzenie cukierka ratuje mnie przed stanieciem na barierce balkonu :) Utrzymać wagę muszę. Mam jedną parę spodni typowo sportową, z wysokiej jakości materiałów. Chodziłam w nich na wycieczki , jezdziłam na rowerze, aż zbrzydły mi tak, że schowałam je do najdalszego zakamarka szafy, a na wędrówki zakładałam swoje normalne ciuchy. Któregoś dzionka podczas wędrówki koleżanka patrzy na moje dzwony, które najpierw zmokły, potem oblodziły się i mówi do mnie , mam całą szafę spodni, niektórych nigdy nie założyłam, przyjdz. Poszłam, kanapa zawalona ciuchami. W czym problem, koleżanka jest s ,mała, ja dryfuję z kolei powoli acz nieubłaganie w stronę medium, wybrałam kilka par, naprawdę świetne ciuchy, jakościowo bez zarzutu, ale jeżeli przybiorę parę centymetrów... a ciuchy dopasowane, obcisłe toleruję z trudem, tak że jak skończę pisanie do lasu marsz :)
W Polityce ukazał się ciekawy artykuł, o tym że człowiek jako jedyny gatunek nauczył porozumiewać się słowami, a teraz wygląda na to że powoli tę umiejętność traci. Przeciętnemu polakowi wystarcza używanie 300 słow, pierwsze 3 słowa to są przekleństwa, czwarte to słowo ja. Mogę niezupełnie pamiętać liczby, czasopismo przeglądałam na szybko u mamy, ona z kolei czyta przez lupę, więc zanim dostanę je w swoje ręce trochę to trwa. Czytelnictwo jakie jest wszyscy wiemy, zawsze czytając do ilu procent należę, czuję się trochę dumna, bo wszak to elita, która czyta więcej niż jedną pozycję w ciągu roku. Niestety to poczucie wyjątkowości prysło w trakcie dalszej lektury, oznajmiono bowiem że stoimy na podium w tym negatywnym sensie, czytania i rozumienia najprostszych instrukcji. Fakt czytasz dużo ,ale przypomnij sobie ile wysiłku kosztowało cię złożenie komody, czytałaś w kółko i w kólko i ciągle nie wiedziałaś co gdzie i z czym. Możliwe jednak że z następną komodą poszłoby szybciej. A druty ? Znalazłam w sieci piękny sweterek, cudny wprost, jako jednak że na drutach nie robiłam od wielu lat uznałam że zacznę od prostszej formy, taki nieomal pudełkowa forma, zapinana na jeden guzik z niewielkim podkrojem na pachy itd. I co ? Poległam na podkroju szyi , zmodyfikowałam sobie pewne rzeczy i teraz te modyfikacje nie pasują mi do instrukcji, robię i pruję i nie wychodzi tak jak na obrazku i za chwilę cisnę wszystko w kąt.. .
Ostatnie obrazki zimowe, mam w każdym razie taką nadzieję.
Tu wlazlam na zamarznięte jezioro, kusiło mnie bardzo.
Zamarznięta Wisła Nie zamarznieta Drweca




może zamiast instrukcji pisanych, znajdź prosty filmik o drutowaniu, ja się w taki sposób nauczyłam robić chusty. a teraz dostałam fajny link do swetra od Trolli : https://www.youtube.com/watch?v=nMcb-0M5EFc
OdpowiedzUsuńDziękuję, w przyszłości skorzystam. Jednak mam już tył swojego pierwotnego planu i 3/4 jednej połówki i chciałabym zrealizować to co mi tkwi w głowie, tylko idzie jak po grudzie, a powiadają ze sztrykowanie odpręża :)
OdpowiedzUsuńFajnie mieć taką koleżankę... Ty masz tyle ruchu, że tłuszczyk ci nie grozi. A słodycze. Zgadnij ile rumów machnęłam przed chwilą w jednej serii? Słownie sześć 🤭🤫
OdpowiedzUsuńNie masz żadnych szans że mną, potrafię całe ptasie mleczko opylić w przeciągu pół godziny i patrzę zdziwiona na puste pudełko. Gdyby Kot to jadał, niewątpliwie bym go podejrzewała 😀
UsuńOo... to jesteś lepsza. Kurcze, to jest normalny narkotyk, a szkodzi na wszystko. Mam taką upominajkę - czerwonymi literami wypisane wszystkie organy, które wykańcza (bardzo odwapnia kości). Czasem pomaga ograniczyć ;)
UsuńAno narkotyk :( Kupiłam ostatnio słodkości korzystając z promocji na pewną okoliczność i na drugi dzień zaniosłam je do mamy, na przechowanie, kurcze, nie dotrwały by u mnie.
UsuńMasz gdzie schować 🙂 Ja staram się nie kupować. Ale zastępczo jem pieczywo z konfiturą z borówki (niby do mięs, ale bardzo lubię) lub czarnej porzeczki. Ale co to zmienia🙄
UsuńTeż nie kupuję, ale często bywam obdarowywana. A konfitur w żadnej postaci nie zaliczam do słodyczy:)
UsuńPolska to kraj wtórnego analfabetyzmu, za co możemy podziękować wszelkim reformatorom oświaty od czasów ministra Mirosława Handkego (włącznie).
OdpowiedzUsuńTo ograniczenie zasobu słownictwa, myślę, że jest tendencją ogólnoświatową. Wyobrażam sobie, że kiedyś ludzie w ogóle nie będą ze sobą rozmawiać, tylko ich komórki, albo inne urządzenia będą komunikowały się między sobą wysyłając usmieszki albo machające łapki.
UsuńW tej chwili nie jestem w stanie rozwikłać instrukcji-zagadek. Zero pisanego, same obrazki. Noż ludzieee!
UsuńSiem cieszem. :) Sto razy powtarzam sobie, jak się z czymś nie zgadzasz siedź cicho i często tak robię, ale czasami złe licho niedokładnie ugniecione wyłazi...to tak a propo's komentarza u Ciebie.
Usuń